25.07.2013 Wersja do druku

Teatr jako potwór z Loch Ness, czyli otwarty list z wakacji do Widzów Teatru im. Siemaszkowej

- Tak jak możliwa jest kreatywna księgowość, tak samo kreatywna może być dziennikarska narracja. "Teatr przyniósł straty. Dyrektor zapłaci głową?" i oto w powietrzu unosi się zapach krwi, której tak łaknie tabloidowa klientela. Śpieszę uspokoić tych z Państwa, którzy wzięli te rewelacje na serio - dyrektor rzeszowskiego teatru Remigiusz Caban odpowiada na tekst Gazecie Wyborczej - Rzeszów.

Szanowni Widzowie, Piszę ten list, choć nie mam przekonania, że w wakacyjnym słońcu z wypiekami na twarzy czytają Państwo teksty z działów kulturalnych rzeszowskich gazet, zwłaszcza te poświęcone teatrowi. Przyznam, że ja także postanowiłem przez pewien czas odetchnąć. Cóż, internet dociera nawet pod nadpilickie sosny przynosząc, jak w miniony weekend, prasowe rewelacje, które trudno zostawić bez komentarza. Jest czas pracy i czas odpoczynku. Teatr w tym drugim czasie na ogół nie bywa obiektem zainteresowania. Na ogół, bo okazało się, że w Rzeszowie poczciwa "Siemaszkowa" występuje ostatnio w nowej wakacyjnej roli potwora, który wynurza się periodycznie z fal szkockiego Loch Ness. Jak to możliwe? Co też sensacyjnego może dziać się w murach teatru w czas kanikuły? Ściany foyer świecą pustkami - echa skandalicznych obscenów dawno już zamilkły. Scena pusta. Aktorzy, maszyniści, administracja, kadry, nawet działacze związkowi, wszyscy na w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr jako potwór z Loch Ness, czyli otwarty list z wakacji do Widzów Teatru im. Siemaszkowej

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Data:

25.07.2013

Wątki tematyczne