Logo
Aktualności

Szkatułka z zatrzymanym czasem. O „Komediancie”, premierze Teatru Narodowego, rozmawiają Skrzydelski z Morozem

20.05.2023, 10:57 Wersja do druku

Moroz: W Teatrze Narodowym Jerzy Radziwiłowicz w dramacie o starym aktorze mimowolnie podsumowującym swoją artystyczną drogę. Czyżby benefis?

Skrzydelski: Trudno „Komedianta” Thomasa Bernharda nazwać benefisem. Chyba żeby – wypowiadając to słowo – skrzywić się ironicznie.

Moroz: Za to niewątpliwie dostajemy stały zestaw Bernhardowskich przekleństw na życie i sztukę, okraszonych zjadliwym humorem, co jednak nie ratuje skrajnie pesymistycznej wymowy tego tytułu. Bywa, że „Komedianta”, podobnie jak „Minettiego” – dwa dzieła austriackiego mistrza portretujące artystów sceny – dojrzali aktorzy biorą na warsztat, chcąc podsumować swoje dokonania i powiedzieć nam kilka gorzkich słów o złudzeniach, jakimi karmimy się, zarówno tworząc, jak i odbierając teatr. Za każdym razem sam wybór „Komedianta” lub „Minettiego” na rozrachunek jest aktem bezwzględnej odwagi. Za to już na początku należy docenić Radziwiłowicza.

Skrzydelski: Może i tak, ale jakoś nie czuję w tym nadmiernej odwagi czy wyjątkowego ryzyka.


Całość rozmowy - w Magazynie e-teatru

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także