Logo
Aktualności

Szczecin. Sześć nominacji dla Opery na Zamku do Teatralnej Nagrody Muzycznej im. Jana Kiepury

31.08.2026, 14:33 Wersja do druku

Z radością i dumą informujemy, że w prestiżowym konkursie XX Teatralnych Nagród Muzycznych im. Jana Kiepury Opera na Zamku w Szczecinie otrzymała aż 6 nominacji (!).

fot. Piotr Nykowski / mat. teatru

Nominacje przyznano w kategoriach:

1. Najlepszy spektakl dla młodego widza: „Kopciuszek”,

2. Najlepszy reżyser: Natalia Babińska, „Czarodziejski flet” W.A. Mozarta,

3. Najlepszy dyrygent: Kuba Wnuk, „Czarodziejski flet” W.A. Mozarta,

4. Najlepsza choreografia: Grzegorz Brożek, „Kopciuszek”

5. Najlepsza tancerka (pozostałe formy taneczne): Emma McBeth „Kopciuszek”,

6. Najlepszy tancerz (pozostałe formy taneczne), Giulio Refosco „Kopciuszek”.

Teatralne Nagrody Muzyczne im. Jana Kiepury to jedyny ogólnopolski konkurs, który honoruje artystów i twórców związanych ze środowiskiem teatralno-muzycznym. W ciągu 20 lat Teatralne Nagrody Muzyczne stały się ważnym miejscem spotkania środowiska artystycznego, a przyznawane statuetki Jana Kiepury – prestiżowym i rozpoznawalnym wyróżnieniem dla najwybitniejszych twórców i wykonawców. Do jubileuszowej edycji konkursu wpłynęła rekordowa liczba 257 zgłoszeń. To ponad 1/3 więcej niż w ubiegłym roku. Uroczysta Gala wręczenia nagród najlepszym z najlepszych w 18 kategoriach – po drugim etapie konkursu – odbędzie się 29 września 2026 roku na scenie Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie.

Nominacje dla artystów i spektakli Opery na Zamku w Szczecinie:

„KOPCIUSZEK” – NOMINACJE:

Balet „Kopciuszek” (kategoria: najlepszy spektakl dla młodego widza) w choreografii i inscenizacji Grzegorza Brożka stanowi wyrafinowaną, familijną interpretację ponadczasowej baśni. Spektakl w dwóch aktach, osnuty na muzyce Karola Lipińskiego i Niccolò Paganiniego, łączy elegancję klasycznego baletu z lekkim, humorystycznym tonem, tworząc widowisko o wysokim walorze artystycznym, szczególnie cenione przez młodego widza. Inscenizacja nawiązuje do baśni braci Grimm, lecz świadomie odchodzi od jej surowych, brutalnych wątków, zbliżając się do optymistycznej, pełnej magii i nadziei wersji. Fabuła koncentruje się na symbolicznej podróży Kopciuszka na królewski bal – drodze pełnej codziennych perypetii, chwil zwątpienia, prób i ostatecznego triumfu serca. Zamiast nagłej, czarodziejskiej metamorfozy, spektakl podkreśla wewnętrzną przemianę bohaterki, wynikającą z jej wytrwałości, wiary w lepsze jutro oraz autentyczności charakteru. Kopciuszek zachowuje się tu jak prawdziwa nastolatka: pragnie dołączyć do zabawy, błaga o szansę i z nadzieją stara się przekonać otoczenie do siebie, mimo powtarzającego się odrzucenia. Muzyka doskonale współgra z narracją: liryczny pierwszy akt, oparty na utworach Karola Lipińskiego, buduje delikatny, bajkowy nastrój, podczas gdy wirtuozerski drugi akt z improwizacjami Niccolò Paganiniego wnosi energię i dynamiczny rozmach. Spektakl przekazuje uniwersalny, głęboko dydaktyczny morał, szczególnie ważny dla młodego widza: każdy, niezależnie od trudnego początku, może odnaleźć szczęście i spełnienie, pozostając wiernym sobie, dostrzegając pozytywy w otaczającej rzeczywistości oraz rezygnując z zasady „oko za oko”. Kopciuszek jest niezłomny – zna swoją wartość, choć jej nie afiszuje; nie poddaje się złym intencjom otoczenia i zawsze stara się znaleźć pozytyw, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Spektakl subtelnie uczy samodzielności: życie nabiera pełnego sensu, gdy sami trzymamy ster i nie pozwalamy, by ktoś inny przejmował za nas odpowiedzialność.

Grzegorz Brożek (kategoria: najlepszy choreograf) stworzył nie po prostu kolejną wersję „Kopciuszka”, lecz arcydzieło choreograficzne, które w mistrzowski sposób godzi wysoką sztukę baletową z prawdziwą magią teatru dla młodego widza. Patrząc na baśń jednocześnie oczami dojrzałego artysty i dziecka, jakim sam kiedyś był, choreograf zbudził w sobie wewnętrzne dziecko i przelał je na scenę z niezwykłą świeżością, autentycznością i czułością. To właśnie jego wizja czyni tę choreografię wyjątkową i najlepszą w swoim rodzaju. Zamiast czekać na cud z zewnątrz, Grzegorz Brożek stawia na siłę wewnętrzną bohaterki. Dzięki temu Kopciuszek sam daje sobie radę, wykorzystując własne zdolności i dobre serce. Humorystyczny geniusz choreografa rozbraja zło i czyni je niegroźnym: groteskowe, muskularne siostry-tancerze, karykaturalne dręczenie w stylu kreskówki, demoniczna macocha o kanciastych gestach oraz komiczna podróż na bal – wszystko to bawi, a jednocześnie uczy dystansu i pozytywnego spojrzenia na przeciwności. Grzegorz Brożek udowodnił, że najwyższa jakość choreograficzna nie musi być elitarna – może być głęboko terapeutyczna, inspirująca i po prostu cudowna dla całych rodzin. Choreograf stworzył spektakl, który nie moralizuje, lecz wzrusza, bawi i zostawia w sercu przekonanie: każdy „kopciuszek” może odnaleźć szczęście, a każdy może być księciem – wystarczy być sobą i szukać pozytywów.

Emma McBeth w roli Macochy (kategoria: najlepsza tancerka: pozostałe formy taneczne) w balecie „Kopciuszek” Grzegorza Brożka stworzyła kreację, która stanowi prawdziwe mistrzostwo tańca charakterystycznego. Tancerka w pełni wykorzystała potencjał roli, nadając jej demoniczną, ostrą i zdecydowaną energię, która idealnie współgra z humorystyczną wizją choreografa. Macocha staje się postacią, która kradnie scenę, rozbraja zło humorem i wywołuje salwy śmiechu na widowni. Te precyzyjne linie ciała i mimiczna ekspresja podkreślają kontrast między demoniczną siłą a próbą bycia „kobiecą”, czyniąc sceny dręczenia Kopciuszka czystą, inteligentną komedią. Emma McBeth udowodniła, że jest tancerką wszechstronną – potrafi z równą maestrią tańczyć role liryczne, jak i kreować wyraziste, komiczne postaci, nadając każdej z nich niezapomniany sceniczny temperament. Jej Macocha pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych i zapadających w pamięć kreacji tego spektaklu.

Giulio Refosco (kategoria: najlepszy tancerz: pozostałe formy taneczne) w roli jednej z przyrodnich sióstr w balecie „Kopciuszek” Grzegorza Brożka stworzył kreację, która stanowi prawdziwe mistrzostwo komediowego tańca. Tancerz w pełni wykorzystał potencjał roli, nadając jej muskularną, nieporadną i groteskową energię, która idealnie współgra z humorystyczną wizją choreografa. Tancerz wnosi do roli niezwykłą lekkość w ciężkim, komicznym ciele. Jego tańczona nieporadność jest świadoma, rytmiczna i pełna wdzięku, co wymaga doskonałej kontroli technicznej – mocnych nóg, precyzyjnego centrum i umiejętności łączenia klasycznego baletu z kabaretowym charakterem. Giulio Refosco wykorzystał język tańca nie tylko jako narzędzie techniczne, ale także jako sposób na wyrażenie kontrastujących emocji i zbudowanie bardziej wielowarstwowej i angażującej postaci na scenie.

„CZARODZIEJSKI FLET” W.A. MOZARTA

Natalia Babińska (kategoria: najlepszy reżyser) swoją inscenizacją „Czarodziejskiego fletu” W.A. Mozarta udowodniła, że klasyka może być jednocześnie wierna oryginałowi i pełna nowej, żywej energii. U reżyserki żaden z tych światów nie jawił się jako ideał – oba nosiły w sobie cień, przypominając o ambiwalencji ludzkiej natury. Próby bohaterów stały się metaforą życiowych lekcji: milczenie kształtowało dyscyplinę, żywioły – wytrzymałość, a pokusy przypominały o ludzkiej omylności. „W mojej interpretacji to dwa rodzaje piekła: wewnętrzne cierpienie duszy i piekło zgotowane przez źle sprawowaną władzę” – komentowała Natalia Babińska. Miłość Tamino i Paminy kontrastowała z destrukcyjnymi ambicjami antagonistów, podkreślając wartość otwartej komunikacji i wspólnego dzielenia obciążeń. „To utwór o potędze miłości, kiedy dwie osoby przechodzą wspólnie przez próby świata, jak Tamino i Pamina: ręka w rękę” – dodawała. Aby połączyć baśniową naiwność z filozoficzną głębią, Natalia Babińska wybrała konwencję surrealistyczną: delikatne efekty wizualne – projekcje i oświetlenie – tworzyły senny świat, w którym widz dostrzegał odbicie własnych doświadczeń, od rozczarowań ideałami po wyzwania w relacjach i społeczeństwie. „Kluczem jest surrealizm, pozwalający zestawiać naiwne z bezkresem i prostymi pytaniami” – wyjaśniała reżyserka. Nawiązywała do barokowego charakteru muzyki Mozarta, wplatając motywy snu i iluzji z subtelnymi odniesieniami do współczesności. Symbole zyskiwały nowe znaczenia: niekończące się węże jako przestarzały model władzy, spiralne klatki schodowe symbolizujące żądzę władzy, piedestału, Trzej Chłopcy jako nadzieja na nowy ład (aluzja do sztucznej inteligencji). Czarodziejski flet i dzwoneczki Papagena podkreślały uzdrawiającą rolę sztuki, budzącą dobroć w chaosie. Cyfra „trzy” – Trzy Damy, Trzej Chłopcy, Trzy Próby – obecna w symbolice masońskiej i uwerturze Mozarta, nie dominowała. „Pilnowałam tej trójki, dostosowując się do Mozarta, ale ważniejsi byli ludzie niż liczby” – zaznaczała Natalia Babińska. W kontekście oświecenia i masonerii Mozarta, loży dążącej do braterstwa i postępu, reżyserka pokazywała zderzenie ideałów z rzeczywistością. „Loża marzyła o lepszym świecie, ale Rewolucja Francuska pokazała, jak utopia zjada własne dzieci. Władza deprawuje, lecz istnieją wartości poza jej kontrolą” – mówiła. Konflikt władzy z ludźmi stanowił istotę przesłania: czujność wobec rządzących, bo autorytet niszczy charakter, jak w tragediach Szekspira; mimo chaosu na szczytach, każdy może budować harmonię w małej skali. W szczecińskiej inscenizacji te refleksje Natalii Babińskiej unikały dydaktyzmu, rezonując z widzami w niepewnych czasach.

Kuba Wnuk (kategoria: najlepszy dyrygent) poprowadził orkiestrę w „Czarodziejskim flecie” z niezwykłą precyzją i klarownością, wydobywając z Mozarta całą elegancję i lekkość, które czynią „Czarodziejski flet” arcydziełem idealnej równowagi między formą a treścią. Dyrygent z wyczuciem kształtował płynne tempa, unikając nadmiernej powagi, dzięki czemu baśniowa lekkość naturalnie przeplatała się z filozoficzną głębią – dokładnie tak, jak wymaga tego mistrzowska interpretacja tego dzieła. Nadając uwerturze energię i teatralny rozmach, zapewnił piękne, naturalne przejście między spokojną a żywą częścią, co dało krystalicznie czystą artykulację. Z subtelną delikatnością podkreślał kontrasty między światłem a mrokiem, idealnie wspierając surrealistyczną wizję reżyserki i ujawniając ambiwalencję ludzkiej natury. Z głębokim wyczuciem masońskiej symboliki nigdy nie pozwolił liczbie „trzy” zdominować narracji; zamiast tego akcentował ludzką stronę historii, budując harmonię w intymnej, osobistej skali. Wprowadził też żywą, autentycznie mozartowską radość, łącząc humor Papagena z powagą prób inicjacyjnych i tworząc idealną równowagę między naiwnością baśni a metafizyczną głębią dzieła. Całość poprowadził ze świeżym, odkrywczym spojrzeniem, łącząc tradycję mozartowskiego stylu z potrzebami nowoczesnej inscenizacji – dzięki czemu spektakl zabrzmiał niezwykle współcześnie, przejmująco i absolutnie magicznie.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także