EN
27.12.2021, 09:53 Wersja do druku

Stracone złudzenia młodości

"Młodzik" Fiodora Dostojewskiego w reż. Igora Gorzkowskiego w Teatrze Ochoty w Warszawie. Pisze Ewa Bąk na blogu Okiem Widza.

fot. Artur Wesołowski

MŁODZIK Fiodora Dostojewskiego, spektakl wyreżyserowany przez Igora Gorzkowskiego w Teatrze Ochoty, nawiązuje stylistycznie do zrealizowanego przed laty IDIOTY z rolą Agaty Buzek. Wykorzystuje ten sam układ scenografii (Honza Polivka) z olbrzymimi drzwiami z obu stron sceny, które pozwalają na wejścia-wyjścia, wdzieranie się nurtu życia i szybką z niego ucieczkę. Są symbolem zmiany, przemiany. Stanu otwarcia i zamknięcia na to, co się na scenie, w życiu bohaterów dokonuje. Te drzwi - wierzeje, są jak tamy dla nastrojów, emocji, intryg i treści przepływających przez scenę. Czarny ekran pomiędzy nimi kontrastuje z dynamiką postaci, ubranych w kostiumy ze skazą, piętnem niedoskonałości. Niedokończone, zaburzone aplikacjami, guzikami, draperiami, zwisającymi niedbale nitkami są jak mapy osobowości, poziomy stanu dojrzałości i zepsucia (Magdalena Dąbrowska). Bohaterów łączy walka o przetrwanie, próba zachowania szacunku do siebie i innych w oczach świata, chęć pozyskania sojusznika do realizowania własnych planów. Sztuka opowiada historię wkraczania w dorosłość, mękę akceptowania konieczności przemijania, trudności celnego rozpoznania reguł rządzących kształtowaniem się relacji międzyludzkich, uczenia się/ gdy chce się tego lub nie/ umiejętności utrzymania równowagi w pędzącej karuzeli życia. Pogłębiania znajomości siebie w obliczu wyboru dobra lub zła, oddzielania fałszu od prawdy, snu od jawy.

Każdy z aktorów obdarzył swoją postać wyrazistym charakterem, pogłębioną osobowością, jasnym deklarowanym system wartości, wiarygodną logiką postępowania. I jej transformacją w momencie krytycznym. Wtedy, gdy trzeba się dostosować, ugiąć, zrezygnować z samego siebie. Każdy z innego powodu, w innym celu. Młodzik to męskość w powijakach, spontaniczna, szczera, nieoszlifowana. Manipulowana ulega wpływom, mimo że wydaje jej się iż jest wolna, szlachetna i zbuntowana. Wkracza buńczucznie w dorosły, cyniczny, brutalny świat, który za nic ma potrzeby niedojrzałości. Presja jest tak wielka, że młodość nie ma zbyt dużych szans na dokonanie rewolucji. Musi się poddać testowi silnej woli, trzeźwości osądu. A tego jej brak. Świat jest potężnym przeciwnikiem. Hierarchiczny, uzbrojony w nieskończoną ilość metod opresji, środków przymusu, systemów wartości zmusza młodość do uległości, łamie jej kręgosłup niezależności, piękne plany zmienia w koszmar. Łodyżkin Pawła Janysta kusi, wywiera presję, napiera, chcąc osiągnąć swoje. To diabeł w ludzkiej skórze namawiający do grzechu. Gdy się pojawia, ciarki przechodzą po plecach. Trudno mu się oprzeć. Triszatow Michała Pawlika to postać tragiczna. Słaba, krucha nie ma szans przetrwać w złym świecie z zawodzącym go na siebie planem. Krzysztof Oleksyn gra Arkadija Makarowicza Dołgorukina, Młodzika, brawurowo, lekko, wzruszająco a jest to rola bogata, rozbudowana, trudna. Dotrzymuje kroku dojrzałemu aktorstwu Janusza R. Nowickiego, który w roli Księcia niuansuje blaski i cienie bogactwa, starości, ciągłego wahania pomiędzy przyjemnością a powinnością, normalnością a szaleństwem. Tworzy postać ciepłą, tragiczną, tęskniąca za młodością, za sobą utraconym a postrzeganym w Młodziku. W końcu znajduje się w potrzasku i poddaje się, ucieka w śmierć nie bez walki, nie bez szukania ratunku. Ale nie ma ucieczki przed nieuchronnym. Znów mężczyzna rozwiązuje problem. Umiera. Kobiety są w sumie bezradne, mimo że bardzo się starają. Katierina Nikołajewna Achmakow Malwiny Laska-Eichmann i Anna Andriejewna Wiersiłow Irminy Liszowskiej są tylko odbiciem męskiego świata, żyją w cieniu, pełnią służebną, drugoplanową rolę. Szczególnie ubezwłasnowolniane, ze statusem zagrożonym, losem niepewnym skazane są na snucie wyjątkowo wątpliwych moralnie intryg, szykują na mężczyzn pułapki, sytuacje zdaje się bez wyjścia, zwodzą, uwodzą. Młodego Arkadija to najpierw mierzi jak rasowego mizogina. Z czasem wciągany w kobiece gierki, uczuciowe matactwa im ulega. Rejteruje. Książę z kobiecych słabości bezwstydnie acz w sposób uroczy, ujmujący korzysta. W ogóle nie rezygnowałby z  niczego. Cieszy się życiem jak potrafi. Nie chce nikogo skrzywdzić. 

fot. Artur Wesołowski

Młodość jest butna, bezczelna, pewna siebie. Ślepa i głucha na dobre rady. Ale i piękna bo wszystko wydaje jej się możliwe. Nie wie, że tak naprawdę jest bezbronna, naiwna, uległa. Jeszcze nic jej nie boli, nic jej nie dotyka, nic nie przesądza o życiowym zwycięstwie lub porażce. Nie jest świadoma, że już na nią od urodzenia ciężko pracuje. Ciągle traci niewinność. Gorycz doświadczenia nieustannie ją zaskakuje. Testuje. Pozbawia sił. Odziera ze złudzeń. Niezdolnych do wzięcia spraw, problemów w swoje ręce, niegotowych do odpowiedzialności wyautowuje z głównego nurtu życia. Taki jest Arkadij Makarowicz Dołgoruki.

MŁODZIK to bardzo dobry spektakl, który ogląda się z dużą przyjemnością. Za sprawą doskonałego tekstu Dostojewskiego i współcześnie brzmiącego przekładu Adama Pomorskiego. Za sprawą dramaturgii, reżyserii Igora Gorzkowskiego, aktorstwa i wspaniałej muzyki, uruchamiającej emocje widza w sposób nieprzewidywalny, gwałtowny. I choć wyznaczona jest granica pomiędzy widownią i sceną (wstęga z drobnego gresu), to bez trudu jest przekraczana. Mimo niewygody, nieprzyjemnego chrzęstu. Bo w gruncie rzeczy jest umowna. Bo uniwersalność natury ludzkiej, ludzkich losów ją znosi. Obserwujemy naiwność młodości, wypieranie starości, zimny świat realny szukający bezpieczeństwa w grze pozorów. Człowieka mylącego sen z jawą, pożądanie z miłością. Zacierającego wszelkie granice, unikającego odpowiedzialności. Czy jest to dla niego jedyny ratunek czy tylko przejaw wyrachowanej podłości? Zobaczcie, oceńcie sami. Powodzenia.

Tytuł oryginalny

MŁODZIK TEATR OCHOTY

Źródło:

okiem-widza.blogspot.com
Link do źródła

Autor:

Ewa Bąk