EN
29.11.2019 Wersja do druku

Sto lat samotności

Złośliwi mówili o nich "klasztorek", "zakon", "szkółka", a niektórzy - "sekta". Historycy teatru po latach pisali: pierwsze polskie laboratorium teatralne. Reduta powstała sto lat temu - pisze Dariusz Kosiński w Tygodniku Powszechnym.

Najczęściej definiuję Redutę jako "zespół teatralny", zaraz jednak dodając, że nie tylko zespół ludzi, którzy pracują nad kolejnymi przedstawieniami, ale także zespół idei, programów i przedsięwzięć o dalekim i wysokim zasięgu. Powołał go do życia niezwykły duet: gwiazdor, a może nawet (w dzisiejszych kategoriach) celebryta, Juliusz Osterwa, oraz mistyk teatru, a z wykształcenia i profesji geolog, Mieczysław Limanowski. Spotkali się w czasie I wojny w Moskwie, gdzie ten drugi przesiadywał na próbach w Studiu Teatru Artystycznego i przedstawił pierwszego jego legendarnemu liderowi Konstantemu Stanisławskiemu. Wbrew powtarzanym przez dziesięciolecia powierzchownym oskarżeniom, Reduta nie była kopią Moskiewskiego Teatru Artystycznego, który założył Stanisławski. Choć rozpoczynała jako kameralna scena realistyczna, "przeżywanie" rozumiała inaczej niż system Stanisławskiego, a przede wszystkim - inne miała cele. Realizm był dla niej tylko

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sto lat samotności

Źródło:

Materiał własny

Tygodnik Powszechny nr 48

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

29.11.2019