21.09.2017 Wersja do druku

Stary z brodą

Władza odbiła Narodowy Stary Teatr w Krakowie, zapowiadając nowy pomysł i dyrektora ds. artystycznych z importu. Kilka miesięcy później wizja jest stara, za to artystyczny nowy - pisze Aneta Kyzioł w Polityce. Pocztówki znad krawędzi - tytułem świetnego (zresztą opartego na faktach) komediodramatu Mike'a Nicholsa można by nazwać to, co dzieje się w ostatnich dniach wokół Narodowego Starego Teatru w Krakowie.

1 września rządy objął wybrany w maju przez komisję konkursową obsadzoną w większości przedstawicielami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marek Mikos. I zaczął się festiwal nieporadnych wystąpień, zaskakujących słów i kuriozalnych decyzji, sprostowań i oświadczeń. "Byłem ekspertem kolegium teatralnego telewizji, szefem jury uczniowskich zespołów teatralnych, jestem też teoretykiem teatru" - odpowiadał Mikos na zarzuty, że jako były dziennikarz i dyrektor TVP Kielce niekoniecznie dysponuje kompetencjami, jakich należałoby się spodziewać po dyrektorze jednej z najbardziej prestiżowych scen w kraju. Kwiecistym frazom w stylu: "Narodowy Stary Teatr musi być ponad podziałami, doraźną polityką, krótkotrwałymi modami artystycznymi" czy "Chciałbym, by NST był teatrem wspólnoty. Jeśli mówimy o czymś ważnym, nazywamy to teatrem i nie angażujemy tego w doraźną polityczność czy gry personalne, wtedy możemy osiągnąć wszystko" - tow

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Stary z brodą

Źródło:

Materiał własny

Polityka nr 38/20/26-09-17

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

21.09.2017

Tematy w toku