05.06.2019 Wersja do druku

Stąd do Moniuszki

Stęskniłam się za Warszawą. Wiosna, jak to wiosna, upłynęła zabiegana na wspaniałych, krakowskich festiwalach. Wpadałam do domu tylko czasem. Aż tu wracam i zderzam się z Moniuszką - pisze Magdalena Miśka-Jackowska w miesięczniku Kraków.

Bo wiedzieć, że Dworzec Centralny nosi teraz jego imię, to jedno. A zobaczyć wielką tablicę przy wejściu, to drugie. W maju minęło 200 lat od urodzin jednego z najważniejszych dla Polski kompozytorów. W czerwcu na dobre rozkręcają się poświęcone mu wydarzenia i koncerty. Największym chyba sukcesem tego jubileuszowego roku byłoby pokazanie go w innym świetle. Stanisław Moniuszko wydaje się być dla masowej publiczności potwornie posągowy. Założę się, że w życiu by do czegoś takiego nie dopuścił. Ważny niczym święto narodowe. Szaleńczo zakochany nie tylko w swojej żonie, ale i w Polsce, którą przerzucał na pięciolinię dosłownie i w przenośni. Ba, nawet wymsknęło mu się kiedyś, że "nic nowego nie tworzy". Nasza duma narodowa. Kompozytor przez duże K. Przeciętnie zorientowany w kulturze Polak wymieni kilka jego dzieł. Naprawdę. "Halkę", "Straszny dwór" i "Prząśniczkę". Zbadano to nawet na dużej grupie. Kompletnie nic nie wiem

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Stąd do Moniuszki

Źródło:

Materiał nadesłany

Kraków nr 6/2019

Autor:

Magdalena Miśka-Jackowska

Data:

05.06.2019

Wątki tematyczne