19.05.2018 Wersja do druku

Socjalizm, niepełnosprawność, fotografia, czyli notatki o przemocy [1]

Fotografia spełnia funkcję edukacyjną, chodzi tu również o umożliwienie "gapienia się" na to, co osobliwe, niespotykane; na to, na co w przestrzeni publicznej gapić się nie przystoi, a na co gapienie przynosi zarówno strach, jak i przyjemność. Fotografia ma przekazać wiedzę, ale przede wszystkim konstruuje dziwoląga - pisze Natalia Pamuła w jednym z rozdziałów książki "Odzyskiwanie obecności. Niepełnosprawność w teatrze i performansie".

W 1951 roku Wiktor Dega, jeden z czołowych polskich ortopedów, wydał krótką książkę dla rodziców małych dzieci pt. "Kalekie dziecko". W pierwszym zdaniu podaje zwięzłą definicję niepełnosprawności, według której równa się ona nieszczęściu: "Każdy poważniejszy rodzaj kalectwa jest dla osoby dotkniętej nim, jak również dla jej najbliższego otoczenia, nieszczęściem na całe życie"[2]. Nie znoszące sprzeciwu stwierdzenie wyjaśnia cel wydania broszury: jest nim ostrzeżenie rodziców, a zwłaszcza matek, przed możliwymi niepełnosprawnościami, którym mogą ulec ich dzieci oraz poinformowanie, w jaki sposób rozpoznać i zapobiec rozwijającej się chorobie/niepełnosprawności. Bogaty materiał fotograficzny ukazujący bezimienne[3], najczęściej skąpo ubrane lub nagie niepełnosprawne dzieci obu płci towarzyszący tekstowi ma pomóc w nauczeniu identyfikowania poszczególnych chorób. Fotografia w zamierzeniu twórców "Kalekiego dziecka" spełnia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Socjalizm, niepełnosprawność, fotografia, czyli notatki o przemocy [1]

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Natalia Pamuła

Data:

19.05.2018

Wątki tematyczne