Logo
22.07.2011 Wersja do druku

Smolorz wykrakał

Jakże niedawno marzyłem z tego miejsca, że zmiana na fotelu dyrektora Teatru Zagłębia zrodzi rozsądny pomysł na przyszłość sosnowieckiej sceny. W felietonie "Kopciuch" napisałem: "Żywię cichą nadzieję, że posadę po Adamie Kopciuszewskim obejmie ktoś, kto nie będzie chciał tego dorobku zepsuć (...)". Minęło ledwie pięć tygodni, a już myśli mam niewesołe - felieton Michała Smolorza.

W drugim konkursie na dyrektora wyłoniono zwycięzcę: aktora tej sceny, Zbigniewa Leraczyka. Nie mnie ten wybór komentować, nie znam kulis konkursu i argumentów, które przemawiały za takim werdyktem. Nowy dyrektor to wieloletni aktor tej sceny, wszechstronny i lubiany przez widzów, ceniony także w zespole. Ale też - o czym trudno zamilczeć - aktor nieznany w szerszym obiegu teatralnym, filmowym czy telewizyjnym. To normalne, że artysta, który doszedł do dojrzałych męskich lat, a przy okazji do granic zawodowego rozwoju, dokonuj e rozrachunku z samym sobą. Po czym dochodzi do wniosku, że więcej zdziała na kierowniczym fotelu niż na scenie. W wielu przypadkach to się sprawdza i z takiego rozdania rodzą się utalentowani dyrektorzy teatrów. Jest wszakże generalny warunek powodzenia trzeba zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń i tak wykorzystać zastaną rzeczywistość, by i swoje, i cudze zalety wykorzystać. Od dyrektora teatru oczekuje się nie tylko s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wykrakałem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Katowice nr 169/23.0f

Autor:

Michał Smolorz

Data:

22.07.2011