Powinno się zabezpieczać pamiątki, dokumenty, spisywać wspomnienia, analizować dorobek artystyczny, wydawać książki, monografie, albumy, swoich najlepszych artystów ocalać od zapomnienia. Tak dzieje się wszędzie, na całym świecie. Powinna tym zająć się polska muzykologia, a nie zajmować się tylko sobą - pisze Sławomir Pietras w swoim felietonie w tygodniku Angora.
Przy częstych utyskiwaniach na zanik sponsoringu na rzecz kultury czasem pojawiają się przykłady zaiste budujące. Od wielu lat PKO Bank Polski jest mecenasem Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku (co za męcząca nazwa!). Dzięki temu filharmonicy słupscy, również od wielu lat pracujący pod kierownictwem wszechstronnego dyrygenta Bohdana Jarmołowicza, corocznie koncertują gościnnie w pięknej gdańskiej sali nad Motławą. Wszechstronność ta ma odzwierciedlenie w różnorodności repertuaru; od symfoniki, koncertów instrumentalnych, muzyki lekkiej, jazzu, operetki, aż po estradowe wykonania arcydzieł operowych. Muzyka w Słupsku ma wysoką pozycję z dwóch powodów. Wykształciła wierną swej Filharmonii publiczność, a od wielu lat rozwija się pod okiem prezydenta miasta Macieja Kobylińskiego, podobnie jak ja wykształconego w Poznaniu prawnika, człowieka wrażliwego na muzykę. Ostatnio opowiadano mi, że prezydent przesiąknięty poznańską oszcz