21.09.2009 Wersja do druku

Słowacki musi boleć

Jeśli gdzieś szukać więc dziś prawdziwej obecności Słowackiego, to nie na scenach, nie w szkole, nie na seminariach, ale w "...potopie zepsutej mowy postromantycznej, która zalewa Polskę" (Janion). W karykaturach mesjanizmu, w kościejących wzorcach Polaka-Katolika, w groteskowych często rytuałach pamięci historycznej. Ale przede wszystkim w tych sadomasochistycznych formach polskości, które skażone są przemocą, krwią, gwałtem - Paweł Goźliński o aktualności dzieła Juliusza Słowackiego w ramach zainicjowanego przez Instytut Teatralny cyklu spektakli-wykładów "Słowacki. Dramaty wszystkie".

"Czasami tylko pętam się w pobliżu, czasami podchodzę bliżej domu przy rue Ponthieu, który niczym się nie wyróżnia spośród niemal bliźniaczo podobnych sąsiadów. Szary, ciężki i pospolity. Tylko na wysokości wzroku przechodniów oblepiony jest łuszczącymi się warstwami kolorowych afiszów. Stukam w drewniane drzwi wycięte w bramie. Otwierają się. Z wnętrza wynurza się zapach kalwadosu, a zaraz za nim nieogolona twarz konsjerża, która niechlujnie zwisa na kościach czaszki. Portier natychmiast cofa się, by odsłonić wejście. Wnętrze domu też niczym się nie wyróżnia. Z prawej strony drzwi do stróżówki, po lewej spirala schodów, wzdłuż której snują się aromaty rozgotowanej kapusty i kociej szczyny. W głębi drzwi na zamknięte podwórko z wychodkiem i mikroskopijnym ogródkiem, którego nikt nie pielęgnuje, więc zarósł pokrzywami i łopianem. Cztery piętra skrzypienia schodów, drzwi bez dzwonka. Za drzwiami mały przedpokój. Dwa kroki i k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Paweł Goźliński

Data:

21.09.2009

Wątki tematyczne