EN
20.12.2021, 11:21 Wersja do druku

Słoneczni chłopcy

"Słoneczni chłopcy" Neila Simona w reż. Marcina Hycnara w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Robert Jaworski

Słoneczni chłopcy to właściwie samograj, trzeba tylko – jak sądzę - obsadzić go po warunkach, to znaczy po wieku, bo inaczej może wyjść okrutna farsa, którą ten tekst przecież nie jest. Dlatego lękałem się, że Cezary Żak i Artur Barciś są TROCHĘ za młodzi na grę w tym spektaklu, ale obawy me okazały się bezzasadne, obaj panowie są znakomici i po prostu w punkt zagrali starszych od siebie bohaterów.  

Neil Simon napisał znakomity, i cóż – „życiowy” - tekst o: sile naszych przyzwyczajeń, o sensie i potrzebie rytuałów; o uzależnieniu od sceny; o złośliwie zmieniającym się świecie i o ludziach którzy tak szybko i niepostrzeżenie odchodzą, że trudno nadążyć za nekrologami co środę; o silnym pragnieniu tak trudno zrozumiałym dla młodszego otoczenia – świętego spokoju; o tym wreszcie – że czasem kogoś tak nie znosimy, że wprost nie możemy bez niego żyć. Tak jak nasi bohaterowie, schorowani, starzy aktorzy, niegdyś bardzo popularni, dziś zapomniani, mający szansę raz jeszcze pojawić się na scenie. I oto jesteśmy świadkami prób i nagrań. Czy pierwszy po latach wspólny występ facetów, którzy się wprost nie znoszą, ma w ogóle szansę się udać?

Na moim przebiegu Cezary Żak zagrał z chorym gardłem, a jednak – gdyby inspicjent nie uprzedził, pewnie publiczność w ogóle nie zauważyłaby, że coś jest nie tak. I o tym TEŻ jest to inteligentne, zwiewne i - jakoś wzruszające przedstawienie.  

Tytuł oryginalny

SŁONECZNI CHŁOPCY

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła