Logo
Magazyn

Sławomira Łozińska: Bożena Dykiel była królową życia

13.02.2026, 11:21 Wersja do druku
Bożena Dykiel była po prostu iskrą, królową życia. Bardzo niepodobna do innych aktorek z jej czasów i długo nie będzie takiej Bożeny  tak zmarłą w czwartek aktorkę wspominała w rozmowie z PAP aktorka Sławomira Łozińska.

Łozińska spotkała Dykiel w 1973 roku, kiedy zagrała ona już rolę Kaśki w filmowym „Weselu” Andrzeja Wajdy.

 To było strasznie śmieszne i bardzo wstrząsające. Wydawało mi się nawet niepasujące do „Wesela” Andrzeja Wajdy, ale to było takie w punkt. Rolę Kaśki zapamiętam, bo była kontrapunktem do całego romantyzmu tego filmu, który bardzo lubię i doceniam wszystkich aktorów – powiedziała PAP.

Jak podkreśliła Łozińska, aktorki spotkały się m.in. w Teatrze Narodowym przy próbach do spektaklu „Wacława dzieje”. – To było fantastyczne patrzeć, jak ona buduje swoją postać Helenę. Bożena niechętnie dopuszczała do odkrywania tajemnicy, po prostu próbowała, próbowała i nagle okazywało się, że ta rola jest gotowa – wspominała.

Łozińska określiła Dykiel jako „iskrę, esencję, królową życia, która była bardzo niepodobna do innych aktorek z jej czasów”.

 Byłam z nią dosyć blisko w latach 70. Siedziałyśmy w jednej garderobie, a na wyjazdach mieszkałyśmy zawsze w tym samym pokoju. W związku z tym byłam najbardziej zadbaną osobą na świecie. Nie zapomnę do końca świata tego, jak wychodziłyśmy z pokoju i Bożena zapytała, czy mam sweter, bo jest zimno. Potrafiła też nocą w hotelu w Niemieckiej Republice Demokratycznej zawalczyć o to, żebym miała drugą poduszkę, bo dostałam tylko jedną a ona miała dwie  wspominała.

Sławomira Łozińska zapamiętała także Dykiel jako osobę, która „od samego początku budowała swoje życie domowe i rodzinne”.

- W latach 70. kupno lodówki albo dywanu nie było takie proste, a Bożena to wszystko gromadziła w mieszkaniu rodziców. Kiedy zdobyła swoje pierwsze mieszkanie, to było kompletnie umeblowane i myśmy jej tego strasznie zazdrościły. Bardzo szybko i nieoczekiwanie spotkała też „pana Rysia”, czyli swojego męża. Kiedy pojechała na plan filmowy do Japonii, powiedziała, że spotkała pana Rysia i że będzie z nim do końca życia. Tak też się stało  powiedziała.

Jak wspominała aktorka, Bożena Dykiel była „pasjonatką pracy, która była bardzo utalentowana i bardzo niepodobna do innych aktorek z tych czasów”, ale to rodzina była dla niej najważniejsza.

 Długo nie będzie takiej Bożeny. Najbardziej była dumna ze swojej rodziny i ze swojego domu. Całe swoje serce i życie tak naprawdę włożyła w stworzenie życia rodzinnego – podsumowała.

W czwartek, 12 lutego w wieku 77 lat zmarła Bożena Dykiel, aktorka teatralna i filmowa. W historii teatru zapisała się m.in. rolą Goplany w „Balladynie” w reż. A. Hanuszkiewicza. Grała także u Andrzeja Wajdy („Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z żelaza”, „Wielki Tydzień”) oraz u Janusza Zaorskiego („Awans”). Wielką popularność przyniosły jej role w komediach Stanisława Barei. W filmach i serialach została zapamiętana z ról komediowych. Informację śmierci aktorki potwierdził jej mąż Ryszard Kirejczyk.

Źródło:

PAP

Sprawdź także