18.04.2006 Wersja do druku

Skoczów. Judosz sfilmowany

Judosz był wszędzie, podobnie jak Utopiec. Tylko gdzie indziej już o tym zwyczaju zapomniano. To nie wymyślanie czegoś nowego, a przypominanie tego, co kiedyś było - przekonuje Robert Orawski, prezes Towarzystwa Miłośników Skoczowa.

W Wielki Piątek i Wielką Sobotę ulicami Skoczowa wierni jak co roku przeszli w pochodzie z Judoszem. Słomiana kukła zdrajcy Jezusa maszerowała w obstawie halabardników, w których wcielili się skoczowcy strażacy. Wodzeniu Judosza, bo tak na Śląsku Cieszyńskim nazywany jest ten zwyczaj, towarzyszyło głośne i nieustanne klekotanie kołatek, które przed pochodem otrzymały dzieci. Ich dźwięk, jak głosi tradycja, ma odpędzać zło. W tym roku dzięki grantom Samorządu Wojewódzkiego kupiono aż sto kołatek. Organizatorzy sporządzili też nową, trzymetrową kukłę Judosza. - Najgorzej było ze słomą. Na szczęście udało się nam znaleźć kogoś, kto ma siennik - wyjaśnia Orawski. Pochód z Judoszem wzbudził wielkie zainteresowanie wśród ponad trzystu osób, które przybyły pod skoczowską strażnicę. Inne dołączały się do pochodu podczas przemarszu ulicami miasta. - Ludzie dzwonili i pytali, jak tu dojechać, gdzie zostawić samochód. To cieszy. N

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Obyczaj, który przetrwał na Śląsku Cieszyńskim, filmowały kamery

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Zachodni nr 91

Autor:

Łukasz Klimaniec

Data:

18.04.2006

Tematy w toku