Logo
Recenzje

Satyra na zimową aurę

24.02.2026, 09:56 Wersja do druku

Salon poezji z twórczością Tuwima i Załuckiego w Teatrze im. Mickiewicza w Częstochowie. Pisze Zuzanna Suliga w cgk.czestochowa.pl.

fot. Piotr Dłubak/ mat. teatru

Najlepszy sposób na zimowy marazm? Satyra. Mistrzowskie teksty Juliana Tuwima, Mariana Załuckiego i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego wypełniły program lutowego „Salonu poezji”.

To był drugi „Salon poezji” w sezonie 2025/2026. W listopadzie sięgnięto po twórczość Williama Szekspira, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej, Stanisława Barańczaka i Agnieszki Osieckiej. Wiersze czytali Sylwia Karczmarczyk oraz Karol Czajkowski. Muzycznym gościem wydarzenia był zaś Janusz „Yanina” Iwański.

Tym razem w kontrze do zimowej aury, Ewa Oleś, sekretarz literacki Teatru im. Adama Mickiewicza, koordynatorka „Salonów”, postawiła na program liryczno-satyryczny. Wybrała teksty Juliana Tuwima, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego oraz Mariana Załuckiego. Dla wielu była to okazja, by lepiej poznać ostatniego z wymienionych autorów, który przed laty występował w warszawskich teatrach Buffo i Syrena oraz popularnym programie „Podwieczorek przy mikrofonie”.

Przy wielu zostając, to salonowa frekwencja zaprzeczyła pogłoskom mówiącym, że poezja jest dziś „niemodna”. 7 lutego sala kameralna była pełna po brzegi.

Wiersze czytały tym razem Małgorzata Marciniak i Sylwia Warmus. I te interpretacje miały terapeutyczną moc. Rozśmieszały, rozczulały, poprawiały nastrój. Śmialiśmy się po cichu i śmialiśmy się na głos. Bo jak się powstrzymać, gdy brzmi „Wszystko o mężczyźnie” (pamiętajmy Mężczyzna się nie ma podobać nikomu - mężczyzna potrzebny jest w domu!) albo "Przygoda w poczekalni" (choć to akurat śmiech przez łzy).

Słuchając kolejnych tekstów, można było uwierzyć w krasnoludki (a na pewno już w jednego „Krasnoludka”), w dziedziczny brak pieniędzy („Było jak co wieczór) i we „Wszystkowiedźmy” (czyli panie wiedzące wszystko).

Było nieco światowo („Podróże kształcą”, „Polak w Italii”), ornitologicznie („Wróbelek”) i miłośnie („Rewanż sentymentalny”, „List do kobiety”).

Oprawę „Salonu” (muzyka „na żywo” to wyróżnik tego projektu) zapewnił pianista Damian Kluźniak. Nie był to jednak koniec muzycznych niespodzianek. Sylwia Warmus zaśpiewała bowiem szlagiery sprzed lat: „Z kim tam ci będzie źle jak ze mną”, „Mówiłam żartem” i „Już nigdy”. Dawniej utwory te wykonywały Kalina Jędrusik, Iga Cembrzyńska oraz Sława Przybylska.

To ciekawostka, bowiem aktorka dotychczas śpiewała dosyć rzadko. Zmieniła to rola w spektaklu „Femme Fatale” Teatru Współczesnego w Krakowie. Warmus wciela się w nim w gwiazdę przedwojennego kina Inę Benitę i wykonuje kilka piosenek, które śpiewała legenda. Spektakl w reżyserii Jacka Koprowicza już niebawem gościnnie zobaczymy w „Mickiewiczu”. Historia Iny Benity grana będzie 28 lutego i 1 marca na scenie kameralnej (tak jak i „Salon”). Wydarzenie cieszy się takim zainteresowaniem, że biletów już nie ma, za to jest długa lista rezerwowa chętnych. Sylwii Warmus partnerował będzie Bartosz Jarzymowski.

Tytuł oryginalny

Satyra na zimową aurę

Źródło:

www.cgk.czestochowa.pl/blog
Link do źródła

Autor:

Zuzanna Suliga

Data publikacji oryginału:

22.02.2026

Sprawdź także