EN
24.05.2022, 08:29 Wersja do druku

Sam-otność, czyli tam i z powrotem

„Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie" Marii Wojtyszko w reż. Ewy Piotrowskiej w Teatrze Lalki i Aktora w Łomży. Pisze Katarzyna Tokarska-Stangret, członkini Komisji Artystycznej 28. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. mat. teatru

W 20. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej SAM, czyli przygotowanie do życia w rodzinie Marii Wojtyszko w reżyserii Jakuba Krofty z Wrocławskiego Teatru Lalek otrzymał nagrodę za najlepszy spektakl. W obecnej, 28. edycji bardzo dobrą inscenizację przygotowała Ewa Piotrowska, wpisując się tą premierą w dwa małe, ale świętowane jubileusze – trzydziestopięciolecia powstania Teatru Lalki i Aktora w Łomży oraz dwudziestu lat od jego przeprowadzki do budynku, który wcześniej był remizą strażacką. Sceny łomżyńskiej, przyznaję się, nigdy wcześniej nie widziałam, chyba też po raz pierwszy siedziałam na widowni wypełnionej prawie co do miejsca wyrośniętymi chłopakami, przyprowadzonymi na pokaz przedpołudniowy ze szkół. Trzecia niespodzianka była taka, że nie przypominam sobie podobnego skupienia i przejęcia publiczności. Nawet więcej –  poczucia adekwatności teatru, który prezentując komedię, stawał się zarazem miejscem (jedynym może), gdzie można usłyszeć o ważnych sprawach. Twórcy podjęli je z szacunkiem, nie kręcąc i nie infantylizując, a zarazem lekko i z humorem.

Wojtyszko lokuje tytułowego trzynastoletniego Sama w dwóch najważniejszych dla młodych ludzi planach – szkoły i rodziny, w każdym skazując go, i jego rówieśników, na egzystencjalną sam-otność (Sam nosi imię po barokowym autorze Nadobnej Paskwaliny, ale autorka posługuje się znaczącym zdrobnieniem). Jest to spektakl o waleniu się na łeb na szyję pewnego status quo, które nakreśliła rodzina, oraz o nieadekwatności tego, co formułuje na jej temat szkoła. Uczniowie udowadniają bowiem na własnym przykładzie, że ideologiczny (a niechby nawet idealistyczny) model, forsowany w programie wychowania do życia w rodzinie, jest zmyślony.

Rodzice Sama (Julia Sacharczuk i Tomasz B. Rynkowski) przy torciku urodzinowym oznajmiają mu, że się rozwodzą. A ponieważ to wspólna, przez oboje opłakana decyzja, łatwo dochodzą do porozumienia w kwestii podziału obowiązków rodzicielskich. Syn zaczyna życie na walizce – między jednym a drugim domem, zapytany tylko, czy nie czuje się winny rozstania, bo podręczniki twierdzą, że czasem tak bywa. Chłopak gada więc z chomikiem, wyciągając z kieszeni to jego jaśniejszą wersję, która nastawia afirmatywnie, to ciemniejszą, która podpowiada ścieżkę buntu. Maskotka z rozdwojoną jaźnią przestaje być potrzebna dopiero, kiedy Sam zakochuje się z wzajemnością w nowej koleżance z klasy, Violi (Daria Głowacka).

fot. Łukasz Boratyński/mat. teatru

Martyna Dworakowska zaprojektowała kompaktową, przemyślaną pod kątem sensów i inscenizacji scenografię. Pudełko sceny to jeden pokój. Będzie on klasą szkolną oraz początkowo domem tytułowego bohatera, nagle i radykalnie podzielonym na dwie kontrastowe przestrzenie. Ruchomą ścianą zamocowaną pośrodku Sam odsłania więcej białego mieszkania matki, w którym został stół, albo pomalowanej (światłem) na granatowo kawalerki ojca, gdzie trafiła kanapa, płynnie przenosząc między nimi akcję (a czasem prezentując ją w obu miejscach równocześnie). Pokazuje to jego sprawstwo na poziomie metateatralnym – Sam prowadzi bowiem całą opowieść, „przełączając” narracyjny tryb na dialogiczne scenki – oraz „przejściowość”, czyli brak stabilizacji, na poziomie życiowym. Chłopak przyjmuje tę dość wariacką sytuację z pobłażliwością, jak wszystko, co dotyczy rodziców – inteligentów, liberałów i aktywistów, kompletnie wyabstrahowanych z obowiązków domowych. Kolory zwracają ponadto uwagę na diametralnie różne spectrum potrzeb w tym małżeństwie, z niezaspokojenia których wynikają działania zastępcze – mąż notorycznie nie ma pieniędzy, ma za to hodowlę marihuany i „wolontariuszki”, żona zaś ucieka w egzotyczne podróże i medytacje. Sam najpierw usiłuje zszyć, co się rozpadło, potem zaś obserwuje jak rodzice układają sobie na nowo życie, z coraz lepszym skutkiem.

Adaptacja wskazuje wyraźnie, że reżyserkę interesował taki przekaz sceniczny, który skupiałby się na problemach chłopaków i dziewczyn zasiadających przed sceną, nie na krytyce ideologii i postaw, z jakimi młodzi się stykają. Nie pojawia się więc scena (i kilka odnośnych kwestii) wizyty w katolickim, wielodzietnym domu Violi, który początkowo dramatopisarka kreśli jako alternatywę dla doświadczeń Sama. Rozpadającą się z hukiem, gdy wychodzi na jaw, że ojciec koleżanki prowadzi podwójne życie. W spektaklu na pierwszym planie sytuuje się nie hipokryzja katolików a dramat dziewczyny, której dom pozbawiony zostaje kamienia węgielnego, rujnując nie tylko rodzinę, ale też przyjmowany przez Violę za pewnik światopogląd... Klasowy prześladowca Sama, Grzesiek, okazuje się z kolei dzieckiem porzuconym na pastwę pijącego, przemocowego dziadka. Dziadek w spektaklu zastępuje babcię z oryginału sztuki, a Marek Janik występuje dodatkowo jako nauczyciel – nie nauczycielka – wychowania do życia w rodzinie. Zresztą obsadowych zabaw, pozwalających wystawić sztukę w sześć osób, jest więcej:  Rafał Swaczyna – Grzesiek, gra też ojczyma Sama, Dragana, we wszystkie postacie kochanek ojca wciela się natomiast Sacharczuk, dając im twarz byłej żony; w groteskowej konwencji ta małoobsadowość i umowność się sprawdza.

fot. mat. teatru

Duża reprezentacja społeczna poszerza grupę odbiorców mogących się utożsamić z bohaterami. Służy ponadto kompozycji tekstu. Sztuka pisania Marii Wojtyszko, umieszczającej w tytule dramatu nazwę przedmiotu szkolnego, nie polega na prostym obśmianiu treści podręczników i sposobu prowadzenia lekcji, by młodzi widzowie mieli „bekę”. Autorka inteligentnie pokazuje abstrakcyjność skonstruowanego przez dorosłych modelu, który przez tych samych dorosłych jest rozszczepiany na milion – zupełnie niemodelowych – wariantów, w jakich muszą odnaleźć się ich dzieci.

W tytułowej roli występuje gościnnie student ostatniego roku Akademii Teatralnej, filii w Białymstoku Oskar Lasota. Świetnie radzi sobie z różnorodnymi zadaniami. Po pierwsze jako frontmen prowadzący opowieść – będący wewnątrz niej, jak i trochę na zewnątrz – spokojnie panuje nad akcją, odgrywa i wyraźnie zaznacza przejścia między porządkami narracyjnymi, trzyma je w rytmie. Po drugie, w scenkach z chomikiem świetnie gra z lalką. Po trzecie, Piotrowska i Dworakowska dość mocno skróciły głębokość sceny, wysuwając czasem Sama na skraj rampy, będącej tuż przed pierwszym rzędem siedzeń. Zdarza się, że aktorzy oglądani w takiej bliskości skupiają uwagę na warsztacie czy jakimś detalu, co buduje niezamierzony dystans do postaci. Tu nic takiego się nie wydarza. Lasota gra swobodnie, czyściutko, znajduje formalny i naturalny zarazem gest, którym zmienia sekwencje, ale też adekwatnie reaguje mimiką, wyrażając stosunek do tego, co będzie się w nich działo. Być może w takim Samie – postawnym, opanowanym, błyskotliwym, ubranym w koszulkę z abnegatem Garfieldem i modne białe buty – chłopcy „w trudnym wieku” mają szansę znaleźć swojego bohatera.

Widzę jeszcze jedną wartość tej inscenizacji. Pokazując w komediowym tonie zakłamanie i nieporadność dorosłych, wewnętrzną delikatność nastolatków i źródło ich agresji, głupotę programów szkolnych, fasadową religijność, nieoptymistyczne i kojące zakończenia, niepostrzeżenie tworzy się oparty na wyraźnych opozycjach tygiel, z którego wyłania się różnorodność świata w ogóle. I świat ten zostaje oswojony śmiechem, kpiną, ironią, na jaką mogą zdobyć się tylko osoby nieuprzedzone. Odmienność dróg życiowych, wyznań politycznych czy religijnych (pochodzący z byłej Jugosławii Dragan jest muzułmaninem) to żywy dowód, że nic nie jest tak proste, jak pragną to ująć edukacyjne schematy. Sam oraz jego koleżanki i koledzy już zaczęli tej prawdy doświadczać, nie wiadomo tylko, czy jako dorośli, będą gotowi ją tolerować.

Maria Wojtyszko SAM, CZYLI PRZYGOTOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE. Reżyseria: Ewa Piotrowska, muzyka Wojciech Błażejczyk, scenografia Martyna Dworakowska. Premiera w Teatrze Lalki i Aktora w Łomży 26 lutego 2022.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne