27.10.2020, 10:46 Wersja do druku

Toksyczna miłość

"Potop" Henryka Sienkiewicza w reż. Jakuba Roszkowskiego w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Pisze Michał Centkowski w Newsweeku.

fot. Przemysław Jendroska

Teatr Śląski proponuje widzom szaloną podróż przez monumentalną powieść Sienkiewicza. Są w tym „Potopie" niebezpieczne przygody, odważni rycerze i piękne niewiasty, choć nieco już strupieszałe, to chwilami żywsze nawet niż te pamiętane z lektury. Scenografię tworzy ściana pełna pomysłowych otworów i rząd trumien, z których jak zombi wyłażą dawno temu umarli bohaterowie w strojach z epoki. Niegdyś biała, jak nic zapisana karta powieści, pokryła się z czasem ta ściana plamami zakrzepłej krwi. Pamiątkami niezliczonych bitew, a nieraz krwawych rzezi i rozbojów, które składają się na dzieje naszej ojczyzny i które opiewał w swych powieściach autor Trylogii.

Kolejnym rozdziałom powieści towarzyszą współczesne przeboje: od Republiki, przez Paktofonikę, aż po zespół ABBA - w nieoczywistych aranżacjach Dominika Strycharskicgo. W tej makabrycznej scenerii siedmioro artystów odgrywa kolejno całą galerię Sienkiewiczowskich postaci - zręcznie, inteligentnie i z humorem. Pyszni są zwłaszcza Marcin Gaweł jako cwany Zagłoba, bałamucący Rocha Kowalskiego i Anna Kadulska w roli wyraźnie zmęczonej nieustannym angażowaniem w bieżącą politykę Matki Boskiej Częstochowskiej.

Ale najważniejszy jest Andrzej Kmicic w interpretacji Michała Rolnickiego, trochę rozrabiaka, trochę błędny rycerz, ostatecznie ofiara toksycznej miłości do Rzeczypospolitej, która od swoich synów, jak pokazuje Jakub Roszkowski, zwykle nie mądrości żąda czy cnoty, ale krwi.

Tytuł oryginalny

Rycerze i toksyczna miłość

Źródło:

Newsweek Polska nr 44

Autor:

Michał Centkowski