EN
23.02.2022, 12:14 Wersja do druku

Rozmowa z Ewą T. Szyler

Przetłumaczyłam kilkanaście sztuk greckich i cypryjskich, zróżnicowanych w formie, stylu oraz tematyce, i poszukuję sposobów, by dotrzeć z nimi do ludzi teatru - z tłumaczką Ewą T. Szyler rozmawia Agnieszka Lubomira Piotrowska w Biuletynie ZAiKS.

- W tym roku została [2021 r. - przyp. red.] Pani wyróżniona nagrodą za przekład dramaturgii greckiej na język polski. Czy nagroda dla tak zasłużonej i doświadczonej tłumaczki daje coś więcej prócz miłej satysfakcji?

Czas pokaże. Byłabym szczęśliwa, gdyby ta nagroda pomogła współczesnej dramaturgii greckiej zagościć na deskach polskich teatrów. Wtedy poza satysfakcją z samego wyróżnienia mojej pracy, miałabym poczucie, że emocje, które towarzyszyły mi przy wyborze utworów do tłumaczenia, oraz racje, którymi się kierowałam, przemówiły także do innych, że trafiły do czyjegoś umysłu czy serca.

Jeśli zaś chodzi o samą radość z nagrody, to nie mogę oprzeć się pokusie, by wspomnieć, że jest ona podwójna. Rok 2021 ma dla Grecji szczególne znaczenie. A mianowicie, 25 marca upłynęło 200 lat od wybuchu powstania, dzięki któremu Grecy odzyskali niepodległość i stworzyli własne państwo po czterystu latach tureckiej niewoli. Determinacja Greków w dążeniach wolnościowych wzbudziła w ówczesnym świecie sympatię i podziw, a ich walkę trwającą prawie dziesięć lat wsparło liczne grono filhellenów – wśród Europejczyków był na przykład lord Byron, między cudzoziemcami walczącymi z bronią w ręku nie brakło Polaków, działalnością dobroczynną wsławił się amerykański lekarz, Samuel Howe. Ambitny plan obchodów okrągłej rocznicy tak w Grecji, jak i poza jej granicami został niestety zniweczony przez pandemię. A tymczasem w Polsce środowisko twórców przepięknie, choć może nieświadomie, uhonorowało Grecję za pośrednictwem mojej osoby. Nie ukrywam, że tak znamienita nagroda przyznana w tym właśnie roku jest dla mnie wyjątkowo cenna.

- Nie często polskie teatry sięgają po nową grecką dramaturgię. Czy to kwestia zamknięcia się greckich autorów na lokalną problematykę, czy może zamknięcia polskich reżyserów?

Nie sięgają, bo nie mają do czego. Prawie nikt nie zajmował się dotychczas przekładami greckich sztuk. Do 2018 roku „Dialog” opublikował tylko pięć greckich utworów. Były to przekłady z języków trzecich i bodaj jedyne, jakie ukazały się drukiem. Brak tłumaczy i znawców współczesnej dramaturgii greckiej, ale też niewielka aktywność Greków w promowaniu swojej kultury w Polsce sprawiły, że nowy teatr grecki jest w naszym kraju prawie zupełnie nieznany. Przed laty spróbowałam zainteresować polskich wydawców prozą nowogrecką i chyba się udało, pomyślałam więc, że teraz powinnam spróbować z teatrem. Przetłumaczyłam kilkanaście sztuk greckich i cypryjskich, zróżnicowanych w formie, stylu oraz tematyce, i poszukuję sposobów, by dotrzeć z nimi do ludzi teatru. Wedle moich „badań” w ostatnich 40 latach wystawiono w Polsce utwory jedynie trzech greckich dramaturgów. A zatem bardzo niewiele. Autorzy, owszem, bywali skupieni na lokalnej problematyce czy motywach narodowych, ale dawniej, kilka dekad temu. Z powodu hermetyczności trudne w odbiorze poza Grecją byłyby może najpopularniejsze dzieła wielkiego Iakowosa Kambanellisa, no ale teraz wszystko się zmieniło. Grecka codzienność niewiele różni się od naszej. Problemy polityczne czy społeczne Grecji są albo wkrótce będą naszymi problemami. W wybranych i przełożonych przeze mnie sztukach poruszane są tematy, które uznałam za godne uwagi i absolutnie na czasie także w Polsce.

- Czym grecka dramaturgia wyróżnia się na tle europejskiej w ogóle, a polskiej w szczególe?

Nie potrafię przeprowadzić dogłębnej analizy. Z moich lektur wynika, że teatr grecki pokazuje to, co Greków boli, co chcieliby zmienić w sobie i swoim otoczeniu. Grecy mają duże poczucie humoru i spory dystans do siebie. Bezlitośnie kpią z własnych przywar, obyczajów i przyzwyczajeń. Nie wahają się naruszać świętości. Wśród wątków politycznych czy społecznych, które od lat znajdują odzwierciedlenie w utworach teatralnych, są na przykład ksenofobiczne postawy wobec uchodźców i imigrantów, stosunek do odradzających się ruchów nacjonalistycznych i neofaszystowskich, troska o zagrożoną planetę. Po roku 2009, który zapoczątkował kryzys ekonomiczny w Grecji, na pierwszy plan wybiły się kwestie egzystencjalne. Pytano, jak przetrwać, dokąd uciec, jak się odnosić do wspólnoty europejskiej i do własnego rządu, który źle rządzi? Rok 2015 to znowu kryzys migracyjny – problem moralny i ekonomiczny, w dodatku rozwiązywany przez Grecję w osamotnieniu. Wszystko to rodziło pytania o człowieczy los, od czego on zależy i jak dalece podlega wpływom zewnętrznym. Greccy autorzy chętnie inspirują się teatrem antycznym, przenosząc postaci i ich dylematy w obecne czasy i pokazując, jak niewiele się zmieniło. Mnie osobiście interesują odniesienia do pozycji i roli kobiet we współczesnym społeczeństwie, temat, który poruszany jest w greckich sztukach często i ciekawie. Utwory teatralne pisane są zwykle w taki sposób, by ich realizacja sceniczna nie wymagała wyszukanych środków. Oszczędne didaskalia. Minimalistyczna scenografia. Liczy się słowo i aktor – choćby w pustej przestrzeni i bez rekwizytów. Może dlatego, że greckie teatry, a jest ich bardzo dużo, dysponują zazwyczaj kameralnymi salami i niewielkimi scenami. Ale też chyba dlatego, że Grekom po prostu podoba się teatr w jego najprostszej formie. Nie znaczy to jednak, że najnowsza dramaturgia stroni od poszukiwań i eksperymentów.

- W jaki sposób dobiera Pani teksty do przekładu? Zwraca Pani uwagę na sukces na greckich lub europejskich scenach, czy kieruje się własną intuicją?

Zwracam uwagę na sukcesy, bo ciekawi mnie, co się podoba Grekom i co wzbudziło zainteresowanie za granicą. Na przykład utwór Yannisa Mavritsakisa pod tytułem Martwy punkt został przetłumaczony na siedem języków, w tym cztery największe, i był grany w wielu krajach. Został wydrukowany w „Dialogu” (9/2021). Jest to sztuka wręcz wstrząsająca, która mówi o wbudowanym w naszą mentalność okrucieństwie, z którego nie wahamy się korzystać w postępowaniu z bliźnimi – pracownikami, uchodźcami, a także ze zwierzętami. Przykładem pisarki bardzo popularnej w Grecji jest Lia Witali. Jej Kolacja zachęca do zastanowienia się, w którym momencie należy powiedzieć „dosyć”, gdy wokół nas dzieje się coś złego. A utwór Addio del passato to bardzo interesująca analiza skutków deficytu komunikacyjnego, ułomnej relacji między matką a córką. Spośród sztuk tytana greckiego dramatopisarstwa Andreasa Staikosa wybrałam Alkestis i słodkie sny, błyskotliwą zabawę mitem o jaśniejącej cnotami niewieścimi żonie, która gotowa jest umrzeć za męża. Czytam też teksty mniej popularne, nowsze, niszowe i często znajduję coś kuszącego tematem, językiem, formą albo po prostu echem moich własnych przeżyć lub przemyśleń. Tu mogę wymienić Byłam Lizystratą cypryjskiego autora Antonisa Georgiou, gdzie jest mowa o proteście kobiet przeciw niegodziwościom świata, oraz Drzazgi Niny Rapi, siedem niepospolitych dialogów o uczuciach i trudnych sytuacjach w związkach. Jeśli zaś chodzi o intuicję, to w 1997 roku obejrzałam w Atenach sztukę, która tak mi się spodobała, że postanowiłam przetłumaczyć ją na polski. Był to pomysł z gatunku sobie a muzom, niemniej zrealizowałam go. Po latach okazało się, że sztuka ta, nosząca tytuł „Kto odkrył Amerykę?”, napisana przez Chrisę Spilioti, zrobiła w Grecji furorę. Jest grana do dziś, wystawiło ją blisko czterdzieści greckich teatrów. A ku mojej wielkiej radości, w roku 2020, po ponad dwudziestu latach leżenia w szufladzie, mój przekład rozbrzmiał na deskach dwóch polskich teatrów, XL w Warszawie (pod tytułem Madonny i ladacznice) oraz Teatru Nowego w Łodzi.

- Przetłumaczyła Pani ścieżki dialogowe do ponad 230 głównie angielskich filmów dokumentalnych i fabularnych. Dostrzega Pani różnicę między pracą nad przekładem ścieżki dialogowej a przekładem dramatu scenicznego?

Bardzo dużą. To zgoła różne umiejętności. W przypadku filmów głównym ograniczeniem dla tłumacza jest czas, konieczność dostosowania długości tekstu do zmian obrazu, żeby lektor – albo widz, jeśli są napisy – zdążył przeczytać. Nie zawsze można dochować wierności oryginałowi, bo na przykład dla trzech krótkich słów w języku obcym trudno znaleźć równie krótki odpowiednik po polsku. Trzeba wtedy szukać sformułowania, które odda jedynie sens, nastrój, barwę. Ot, taka łamigłówka. Poza tym wypowiedzi filmowych postaci bywają bardzo swobodne, pełne wtrąceń, powtórzeń, wręcz niechlujne, więc trzeba coś z tym zrobić. W dokumentach dla odmiany tłumacz ma do czynienia z terminami naukowymi czy z profesjolektami, ale zdarzają się też przekłamania i błędy faktograficzne, trzeba zatem sięgać do źródeł wiedzy, konsultować się ze specjalistami. Krótko mówiąc, tłumaczenie list dialogowych wymaga dyscypliny, elastyczności i ciągłego douczania się w bardzo zróżnicowanych dziedzinach. Teksty utworów dramatycznych są jednak staranniejsze, a w przekładzie dąży się do odtworzenia zamysłów leksykalnych autora i estetyki jego języka.

- Jest Pani honorową prezeską Towarzystwa Przyjaciół Grecji, powołała Pani do życia Polskie Towarzystwo Studiów Nowogreckich. Czym zajmują się te towarzystwa?

Towarzystwo Przyjaciół Grecji skupia ludzi, których ten kraj szczególnie interesuje i którym zależy na prezentowaniu współczesnej Grecji, a zwłaszcza jej kultury i obyczajowości, w Polsce. W latach 90., kiedy pełniłam funkcję prezeski, Towarzystwo prowadziło bardzo ożywioną działalność. Organizowało koncerty, wieczory literackie, pokazy filmów, konkursy recytatorskie dla młodzieży, a nawet wyjazdy do Grecji dla członków TPG. Mogliśmy wówczas korzystać bez wielkich kosztów z pięknych sal, na przykład w Łazienkach Królewskich czy w Zamku Ostrogskich, dlatego każde spotkanie, zawsze z udziałem szerokiej publiczności, miało bardzo atrakcyjną oprawę. W tamtych czasach było ogromne zapotrzebowanie na takie wydarzenia. Ale to już przeszłość, bo świat zmienił się i skomercjalizował. Spora część aktywności Towarzystwa przeniosła się do Internetu. W dobie przedcovidowej wielkie zainteresowanie budziły warsztaty tańców greckich organizowane przez TPG.

Jeśli chodzi o Polskie Towarzystwo Studiów Nowogreckich – nie jestem jego założycielką. Jestem jedynie członkinią-założycielką, czyli znalazłam się w gronie szacownych ludzi nauki, którzy powołali do życia polską sekcję dużego międzynarodowego stowarzyszenia badaczy historii, języka, kultury nowogreckiej. Europejskie Towarzystwo Studiów Nowogreckich (EENS) z siedzibą w Atenach organizuje sympozja naukowe, jest platformą wymiany doświadczeń i informacji o dokonaniach osób i instytucji, których działalność wiąże się ze zgłębianiem dwustuletniej humanistyki Nowej Grecji.

- Tłumaczy Pani prozę grecką (ponad 30 książek beletrystycznych i popularnonaukowych). Czy członkostwo w ZAiKS daje coś tłumaczowi prozy?

Trudne pytanie. Nigdy się nie zastanawiałam, czy jako tłumaczka prozy mogłabym na coś z powodu członkostwa w Zaiksie liczyć. Może to błąd?
Tytuł oryginalny

Rozmowa z Ewą T. Szyler

Źródło:

Materiał nadesłany
Biuletyn Teatralny ZAiKS nr 25/2021