EN
06.10.2020, 12:54 Wersja do druku

Roma Gąsiorowska: Każdy artysta potrzebuje wsparcia w karierze

Rozmowa z Romą Gąsiorowską, pomysłodawczynią powstania kierunku Manager Sektora Kreatywnego w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy.

W dzisiejszych czasach chyba żaden artysta nie poradzi sobie w świecie show biznesu bez managera?

- To prawda, artysta potrzebuje managera, na pewno wtedy, kiedy chce, aby jego twórczość była jego ścieżką zawodową. W przypadku każdego zawodu kreatywnego taka pomoc obejmuje zawsze trochę inne obszary pracy. Jest oczywiście filar, który jest wspólnym mianownikiem, ale większość to wąskie specjalizacje. Szczególnie ostatnio, kiedy kontakt twórcy z odbiorcą jest możliwy wieloma drogami.

mat. AktoRstudio

Osoba dbająca o interesy artysty musi mieć dużą elastyczność i znać swoje możliwości i granice?

- Jedno, co jest wspólne dla każdego managera niezależnie od zawodu, którym się opiekuje i statusu artysty, to pewna kompilacja kompetencji zarówno twardych jak i miękkich. Każdy manager musi umieć negocjować, umieć się komunikować, radzić sobie w trudnych sytuacjach, wspierać artystę, ale też prowadzić w momentach sukcesu odpowiednio w górę. Przy tym wszystkim rozwijać siebie tak, aby nie być zazdrosnym o sukces artysty i nie chcieć mu umniejszyć lub go wykorzystać. Stąd powstała koncepcja kierunku Manager Sektora Kreatywnego na Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy. Tu właśnie stawiamy na praktyków, osoby doświadczone wieloletnią współpracą z artystami, które potrafią dostosować się do realiów zmieniającego się świata. I potrafią przekazać swoją wiedzę

Co jest najtrudniejsze w tej pracy? Ciągle funkcjonuje mit artysty kapryśnego i trudnego do współpracy.

- Przede wszystkim manager, to jest rodzaj bufora pomiędzy artystą, a światem zewnętrznym, więc w tej bliskiej relacji rzeczywiście najważniejsze jest, aby manager wspierał artystę w trudnych momentach i był z nim wtedy, kiedy osiąga sukces. Umiał się razem z nim tym sukcesem cieszyć, ale mobilizował go do tego, aby nie osiadł na laurach, ale wciąż szedł do przodu. Niestety, we wszystkich branżach artystycznych sukces jest zazwyczaj chwilowy, a tylko ciężka praca i konsekwencja powodują, że można się utrzymać na pewnej pozycji na rynku. Dlatego właśnie w tej pracy manager jest zawsze rodzajem takiego trzeźwo myślącego, czasem nawet złego policjanta, który musi zdyscyplinować, doprowadzić do tego, że sytuacje konfliktowe będą w łagodny sposób rozwiązane. 

Manager sektora kreatywnego, to coś więcej niż agent, to też przyjaciel, osoba wspierająca. Czy tego można się nauczyć?

- Na pewno najważniejsze w tej relacji między artystą a managerem jest to, czy między nimi jest tzw. chemia, czyli osobowości muszą do siebie w jakimś sensie pasować. Relacja oczywiście oparta jest na zaufaniu i powinna taka być. Myślę, że wiele rzeczy, niestety, okazuje się w trakcie. Jeśli pojawiają się różnice dotyczące wizji współpracy, czy sposobu kreowania wizerunku, to wszystko jest do przepracowania. Relacja staje się wtedy silniejsza i budowana konsekwentnie dalej. Jednak, gdy napięcia są duże i dochodzi do sytuacji konfliktowych, warto zastanowić się nad rozstaniem. Oczywiście, wszystko zależy od osobowości managera i jego klasy. Tego nie można się nauczyć, ale na pewno można nad tym pracować.  Wzmocnić swoją odporność na stres, nauczyć się budować relacje z innymi…

Ważne jest, aby manager miał świadomość tego, w jakich warunkach i z kim chce pracować. Nie chodzi mi tu o konkretnego twórcę, ale o rodzaj osobowości, z którą najlepiej uda mu się stworzyć profesjonalne relacje. 

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne