02.10.2020, 11:33 Wersja do druku

To fantazja o szkole, w której można czuć się swobodnie

Ambroży Kleks z założenia jest poza systemem. W podejściu do dzieci, w programie nauczania. Co nie znaczy, że jest do końca niezależny - mówi Agnieszka Płoszajska, reżyserka sztuki "Akademia pana Kleksa", której premiera odbędzie się w najbliższą sobotę w gdańskim Teatrze Miniatura.

fot. mat. teatru

Przemysław Gulda: Co sprawiło, że postanowiliście przenieść na scenę "Akademię pana Kleksa"?

Agnieszka Płoszajska: W 2018 roku, na scenie Teatru Muzycznego w Toruniu, miała miejsce premiera naszego spektaklu - mojego i męża, Emila, autora tekstu - „Pan Kleks. Powrót". To przedstawienie opowiada historię dorosłego Adasia Niezgódki i jego córki Ady. Oczywiście zachowaliśmy wówczas motywy z książki Jana Brzechwy, jednak fabuła była nowa, zależało nam na mocnym poprowadzeniu wątków rodzinnych. Tym razem w Teatrze Miniatura znów podchodzimy do Brzechwy, ale – jak na nas – dość wiernie. Skupiliśmy się głównie na wątku sztucznej inteligencji, dość proroczo zawartym w tekście, oraz na wizji szkoły idealnej, w której wolność, różnorodność i wyobraźnia stanowią najważniejszą wartość.

Co dziś ta powieść może powiedzieć o systemie edukacji i roli szkoły w wychowaniu?

- Ambroży Kleks z założenia jest poza systemem. W podejściu do dzieci, w programie nauczania. Co nie znaczy, że jest do końca niezależny. Mecenasem Akademii jest bowiem Golarz Filip, który jako sponsor rości sobie prawo do wpływu na decyzje Kleksa. Ten, wbrew sobie, ożywia Alojzego, co jest początkiem końca Akademii. Dekonstrukcję świata pana Kleksa interpretujemy jako moment przejścia z wieku dziecięcego w bardziej świadomą, nastoletnią część życia. Do czasu, w którym nie jest już tak prosto wejść w świat fantazji. Kiedy urealniamy wiedzę o sobie i świecie, dostrzegamy własne możliwości, ale również ograniczenia. Jako twórcy spektakli dla dzieci wierzymy, że mimo iż Akademia jest miejscem utopijnym, warto pamięć o niej zachować w dorosłym życiu i czasem odwoływać się do mądrości Ambrożego Kleksa.

Czego o szkole będzie uczył dzieci wasz spektakl?

- Nasza Akademia to fantazja o szkole, w której można czuć się swobodnie, puszczać wodze fantazji i dzielić się radością. Przede wszystkim jest to miejsce, gdzie słabości można przekuć w siłę, odkryć swój potencjał, bez rywalizacji, oceniania, presji. Oczywiście takie miejsce nie jest do końca prawdopodobne, ale w tym siła Kleksa, że odwołuje się do takiego momentu w dzieciństwie, kiedy naprawdę wszystko wydaje się możliwe.

W pamięci wielu dzisiejszych trzydziestolatków, a więc potencjalnych rodziców waszych dziecięcych widzów, ta powieść funkcjonuje przede wszystkim w postaci słynnego filmu. Czy zamierzacie się jakoś do niego odnosić w swojej adaptacji?

- Wszystkie piosenki w spektaklu pochodzą z różnych części filmów w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego, do których muzykę napisał głównie Andrzej Korzyński. To silne odwołanie, bo muzyka jako nośnik emocji mocno wywołuje wspomnienia z naszego dzieciństwa i stanowi łącznik międzypokoleniowy. Oczywiście nasze piosenki są w nowych aranżacjach, autorstwa Marcina Gałązki i Przemka Bartosia, ale liczymy na wspólne śpiewanie z widownią.


W przedstawieniu wezmą udział także dzieci. Jak przygotowywaliście je do tego występu?

- Dzieci zostały wyłonione w castingu już rok temu. Mieliśmy pracować w systemie warsztatowym, regularnie i spokojnie. Niestety, lockdown pokrzyżował te plany. Wróciliśmy do prób po długiej przerwie i pracujemy w obostrzeniach dotyczących ilości osób. Dla wszystkich jest to trudne. Tabelki, zmiany w obsadzie – wszystko po to, by zminimalizować ilość aktorów w danej scenie, nie zmieniając jej sensu i nie rezygnując z obecności żadnego dziecka w obsadzie. Mam wrażenie, że wrzuciliśmy dzieci na głęboką wodę. Na szczęście współrealizatorzy z Magdą Żulińską i Michałem Cyranem na czele oraz Krystian Wieczyński, który gra pana Kleksa, są niezwykle zaangażowani i wspólnie walczymy o spektakl, który poza swoim przesłaniem dotyczącym mocy wyobraźni i innych tematów jak alternatywna edukacja, sztuczna inteligencja i światy równoległe, ma być również dobrą, rodzinną zabawą.

***

Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa, adaptacja: Emil Płoszajski, reżyseria: Agnieszka Płoszajska, scenografia: Michał Dracz, aranżacja piosenek: Przemysław Bartoś, Marcin Gałązka, choreografia: Michał Cyran, wystąpią m.in.: Krystian Wieczyński, Piotr Kłudka, Magdalena Żulińska, Jakub Ehrlich, Agnieszka Grzegorzewska, Wioleta Karpowicz oraz dzieci uczestniczące w warsztatach aktorskich, Miejski Teatr Miniatura, premiera: sobota, 3 października, godz. 17, kolejne spektakle: niedziela, 4 października, godz. 17, wtorek, 6 października, godz. 18, bilety: ulgowe: 27 zł, normalne - 30 zł.

fot. mat. teatru

Tytuł oryginalny

Reżyserka "Akademii pana Kleksa" przed premierą: To fantazja o szkole, w której można czuć się swobodnie

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Autor:

Przemysław Gulda