01.05.2006 Wersja do druku

Raport ze śląskich scen

Region, który posiada kilkanaście teatrów miejskich i dość sporą liczbę teatrów nieinstytucjonalnych, praktycznie nie istnieje na teatralnej mapie Polski.
Gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy, co powoduje, że Śląsk jest artystyczną pustynią? - o kondycji artystycznej śląskich teatrów pisze Aneta Głowacka w Opcjach.

O śląskich teatrach, przynajmniej tych znajdujących się w Katowicach i miastach przyległych, z rzadka myśli się i mówi dobrze, zwłaszcza wśród osób żywo zainteresowanych teatrem. Wystarczy zapuścić się w miasto z niewinną sondą, by usłyszeć kilka kwaśnych słów na temat lokalnych świątyń Melpomeny. Narzeka się na brak ambitnego, stawiającego intelektualny opór repertuaru, świeżości i reakcji na otaczającą rzeczywistość, która, jeśli się w teatrze pojawia, to wkomponowana w szkolny kanon i pokazana za pomocą ogranych chwytów. Nie tylko brak inwencji w ożywianych na scenie dramatach, ale też wystawiane w muzealnych dekoracjach "Romea i Julie" potwierdzają przeczucie, że teatr w tej szerokości geograficznej zapadł na wieloletni marazm. I nie wiadomo, czy i kiedy obudzi się z chocholego otępienia. Częściej niż pochwały słyszy się zaprawione goryczką marzenia, że wreszcie mogłoby zawrzeć w teatralnym kotle. Niestety, z rzadka pojawia

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kwadratura koła

Źródło:

Materiał nadesłany

Opcje nr 1/03.06

Autor:

Aneta Głowacka

Data:

01.05.2006