„Radziva Prudok” Andruśa Horvata w reż. Ramana Padaliaka w Teatrze Inexkult w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na swoim blogu.
Wyobrażacie sobie radio, które mówi tylko do was? Właśnie takie – zresztą tytułowe – posiada nasz bohater, a tego wyjątkowego urządzenia chyba po cichu zazdroszczą mu sąsiedzi z małej wioski hen, gdzieś nad Prypecią. To na poleskie bagna, do wioski Prudok, skąd pochodził jego dziadek, postanawia wyemigrować Adrus (zresztą z wykształcenia filolog – i co to w ogóle za imię?), po kilku latach pracy woźnego w stołecznym teatrze Janki Kupały. Nie żeby praca w teatrze była nieciekawa – skądże. Pojawiają się choćby wycieczki turystów z Chin (ta scena to prawdziwy majstersztyk). A jednak coś ciągnie na Polesie, jakiś zew, potrzeba zmiany. I tak nasz bohater przenosi się na wieś, a wraz z nim, w podziadkowej chacie, zamieszkują kot Romka oraz wyjątkowo dokuczliwa mucha Natasza. Codzienność, wyznaczana rytmem pór roku, od czasu do czasu ubarwiają wizyty sąsiadów – raz bardziej, raz mniej bezinteresowne. Najbardziej interesuje ich jedno: gdzie też właściwie pracuje Adrus i jak mają się zachować, gdy dowiadują się, że… nigdzie.
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Horvat napisał pamiętnik ze swojej przeprowadzki, na podstawie którego powstał ten cudownie pogodny tekst – z czymś z Myśliwskiego i czymś z Márqueza, z poezją i prozą, rozgrywający się jednocześnie na jawie i we śnie.
„Wioskowość” – choć dla mieszczucha bywa trudna do zrozumienia (próba kupienia kozy to kolejny klejnot tej opowieści) – okazuje się zaskakująco uzależniająca. Być może dlatego, że w jednoznaczny sposób porządkuje dotychczasowe, nieco artystyczne życie bohatera.
Na scenie oglądamy troje aktorów: Mihaś Zuj wciela się w Adrusia, a w wszystkie pozostałe postaci – z epizodów czyniąc prawdziwe cudeńka – Śvitłana Anikiej i Żmicier Jesianiević. Spektakl grany jest w po białorusku, z polskimi napisami, choć w gruncie rzeczy można obyć się bez ich czytania. Wsłuchiwanie się bowiem w melodię języka białoruskiego i zaskakujące asocjacje z polszczyzną przyniosły mi sporą radość.