EN
4.01.2011 Wersja do druku

Radości i smutki 2010

Co mnie zasmuciło w teatrze 2010? Nieobecność cenionych, młodych reżyserów na scenach naszego regionu. Bo o ile śląskie i zagłębiowskie teatry zaspokoiły w pełni mieszczańskie gusta, młode pokolenie widzów nie znajdzie w repertuarze premier realizowanych przez swoich rówieśników artystów - pisze Aleksandra Czapla-Oslislo w Gazecie Wyborczej - Katowice.

Teatr Co mnie ucieszyło W 2010 roku warto docenić dwie nowe teatralne inicjatywy. Pierwsza to Teatr Konesera w tyskim Teatrze Małym, który postanowił zapraszać raz w miesiącu wybitny spektakl wyreżyserowany przez najlepszych artystów. To przejaw konsekwentnie, długofalowo i świadomie gromadzonej wymagającej publiczności wokół teatru. Nie można nie pochwalić też pomysłu Metropolitalnej Nocy Teatrów. Wprawdzie pierwsza edycja okazała się chaotyczna, a program trudno uznać za porywający, jednak nie należy z niej rezygnować - imprezę trzeba udoskonalić i powalczyć o rangę równą Nocy Muzeów. Co mnie zasmuciło Nieobecność cenionych, młodych reżyserów na scenach naszego regionu. Bo o ile śląskie i zagłębiowskie teatry zaspokoiły w pełni mieszczańskie gusta, młode pokolenie widzów nie znajdzie w repertuarze premier realizowanych przez swoich rówieśników artystów. Sytuację tę pogłębia np. decyzja Teatru Śląskiego, który ni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Radości i smutki 2010

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Katowice nr 2 online

Autor:

Aleksandra Czapla-Oslislo

Data:

04.01.2011