17.10.2013 Wersja do druku

Prowincjonalne gry wokół teatru - odpowiedź na zarzuty Zarządu Województwa Podkarpackiego

Zarząd Województwa Podkarpackiego prowadzi sobie tylko znaną grę polityczną wokół Teatru Wandy Siemaszkowej, poprzednie zarządy robiły to samo, w konsekwencji od czasów Bogdana Cioska (kto go jeszcze pamięta, robił świetny teatr?) postępuje degradacja artystyczna tej "świątyni sztuki" - pisze do e-teatru dr Stanisław Dłuski członek Rady Artystyczno-Programowej Teatru im. Siemaszkowej w Rzeszowie.

Rozmawiałem na ten temat wiele lat temu w Sopocie z Olgierdem Łukasiewiczem, który otworzył w Rzeszowie nowy sezon teatralny. Politycy nie przejmują się opinią prezesa Związku Artystów Scen Polskich, oni bowiem zawsze wiedzą lepiej, kto powinien być dyrektorem teatru Marszałek twierdzi, że teatr przyniósł straty w poprzednim sezonie, to kuriozalna opinia, nawet gdyby tak było, od kiedy - pytam się, bom głupi - wartość kultury wysokiej mierzy się w kategoriach zysków i strat? To nie WSK czy Zelmer, panie marszałku. Co trzeba robić w Rzeszowie? Igrzyska i wodewile, zyski zapewnione. Wydarzeniem jest koncert Dody w rynku lub koncert znanego zespołu, który za występ z playbacku bierze dużą kasę. Podatników nikt o zdanie nie pyta. Drugi argument, problemy z frekwencją. W zimie z powodu trudnych warunków nie dojechali widzowie na spektakl, co miał zrobić dyrektor, odwołać spektakl, czy uszanować tych, którzy przyszli? Wielką sztukę czasami robi się

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Data:

17.10.2013