13.10.2020, 09:36 Wersja do druku

Kraków. Wkrótce premiera w Bagateli

24 października 2020 o 19.15 na Dużej Scenie Teatru Bagatela pierwsza premiera sezonu 2020/2021. Giovanny Castellanos reżyseruje komedię Gabrieli Zapolskiej Ich czworo - pisze Natalia Grygny  w portalu Love Kraków.

proj. plakatu Dariusz Baran

Będzie to drugie spotkanie aktorów z Karmelickiej z tą sztuką, opatrzoną przez autorkę podtytułem Tragedia ludzi głupich. Premiera Ich czworga zainaugurowała trzeci sezon działalności pierwszej Bagateli, 27 sierpnia 1921 (jak się miało okazać, cztery miesiące przed śmiercią Zapolskiej).

Pisarka należała przed II wojną do najulubieńszych i najbardziej kasowych rodzimych autorów, co nie pozostało bez wpływu na decyzje repertuarowe młodej krakowskiej sceny. Ba! Na inaugurację Bagateli 25 października 1919 zagrano przecież Kobietę bez skazy, do czego nie chciały dopuścić miejscowe dewotki, interweniując u kardynała Sapiehy. Premiera nie dość, że odbyła się bez przeszkód, to jeszcze poprzedziły ją inauguracyjna msza w sąsiednim kościele karmelitów i uroczyste poświęcenie gmachu. Najwyraźniej nie tylko w obecności lekarza, ale i duchownego, nic nie szkodzi. Dlaczego komedia jest tragedią?

Komedię Ich czworo napisała Zapolska w 1907, a badacze polskiego teatru uważają, że początkowo grano ją w stylu farsowym. Po lwowskiej prapremierze opinie na temat jakości utworu i celności prezentowanych przez dramatopisarkę obserwacji charakterologicznych i społecznych były sprzeczne. Jedni chwalili autorkę za łączenie przeciwstawnych wartości, za igraszki logiki, ironii i „zestawienia tragiki z najhumorystyczniejszymi scenami” oraz przyrównywali do popularnego wówczas Bernarda Shawa. Inni ganili „dążność do posługiwania się nadto jaskrawym efektem, który osłabia i podkopuje rzeczywistą wartość rodzajowych, a tak świetnie malowanych obrazków pani Zapolskiej – nawet ze szkodą dla tendencji, z jaką je stwarzano”. Podobnie sprzeczne opinie towarzyszyły kolejnym wystawieniom Ich czworga w całej Polsce. Zarzucano również pisarce zbytni pesymizm i brutalność w pokazywaniu stosunków społecznych i życia rodzinnego. Mieszczanie nie lubią, kiedy ktoś wytyka im „mieszczańską moralność”, a żadna warstwa społeczna – gdy wytyka jej się głupotę. Złość za podsunięcie lustra – dziś nazwalibyśmy to wyparciem – powodowała zapewne krytykiem, który nazwał komedię „obrazem hańby człowieka” i „utworem obrażającym godność ludzką”. „Ich czworo to moja ulubiona sztuka – komentowała Zapolska. – A to głównie dlatego, że jest najwięcej przemyślana i najdłużej, a może dlatego, że krąg, w którym te drobne dramaty się dzieją, jest bardzo niewielki i bardzo codzienny, jest to krąg . Czyż dlatego cierpienia, jakie się dzieją w tym właśnie kręgu, nie są bardziej nasze, bardziej ludzkie i bardziej bliskie? Pisarzy, którzy w tym kręgu się snują, zwykli rozwichrzeni krzykacze traktować lekceważąco. A przecież nie każdemu dano cierpieć od razu za milion, jakąś cząstkę mogę odczuć ja, moim sercem. Ale właśnie z takich grotesek składa się ten milion”. Wyjaśniała też, co rozumie pod często padającym w utworze słowem „głupota”: „Dziecko cierpi bardzo i odczuwa ciężko niesnaski rodziców. Szarpanie tych drobnych serc jest wielką lekkomyślnością. Odbija się to potem na całym życiu dziecka, na jego nerwach, na jego smutku i zgnębieniu, na wszystkim. A przyczyną najczęściej własna głupota rodziców. Nie zło, nie zbrodnia, ale własna głupota. W Ich czworgu chciałam dać syntezę ludzkiej, przeciętnej głupoty, z którą zmuszeni jesteśmy żyć i spotykać się na każdym kroku. Starałam się wprowadzić kilka takich ekstraktów”. Bohaterowie Ich czworga nie są więc źli, ale właśnie głupi: życiowo, emocjonalnie, uczuciowo. Niedobrane małżeństwo – niezaradny profesor filozofii i przebojowa córka właścicielki pralni – wyrywają sobie jedyną córkę, wykorzystując dziecko do wzajemnych szantaży i manipulując nim w kontaktach z nieszanującymi się nawzajem teściami. Żadne z nich nie spełnia oczekiwań drugiego, a wspólne życie nie jest realizacją marzeń. Ani mąż nie zyskał przytulnego domowego ogniska, w którym mógłby w spokoju poświęcić się nauce, ani żona nie prowadzi tak ekscytującego życia, jak się awansując społecznie spodziewała. Każde z nich radzi sobie z rozczarowaniem w sposób zgodny z własnym charakterem: profesor zagrzebuje się w książkach, córka praczki rzuca w objęcia kochanka. Jest on – podobnie jak dochodząca pomoc w gospodarstwie, szwaczka panna Mania – znajomym żony jeszcze z czasów panieńskich, nie jest za to wzorem cnót. Szósta postać komedii, wdowa wynajmująca mu pokój, to nie pierwsza i zapewne nie ostatnia z jego ofiar. Akcja, dla podkreślenia wynikających z głupoty bohaterów tragedii życia codziennego, rozgrywa się między Wigilią a Nowym Rokiem, w okresie, w którym szczęście rodzinne jest niejako obowiązkowe.

fot. Piotr Kibic

Czy XXI wiek rozpozna swoje odbicie w wieku XX? Mimo że bezbłędnie podsłuchany język epoki, w której sztuka powstała, może trącić dziś myszką, bezlitosne pióro Gabrieli Zapolskiej pozostaje tak celne, że reżyserujący Ich czworo Giovanny Castellanos nazywa sztukę „doskonałym rentgenem współczesnego życia”. Stosuje też chwyty inscenizacyjne, dzięki którym, nie odrzucając dykcji sprzed ponad stu lat, przybliża ją dzisiejszemu widzowi. Każdy zna przecież – choćby ze słyszenia – jakieś niedobrane małżeństwo, zdradzanego męża, zdradzającą żonę (lub odwrotnie), zaniedbane emocjonalnie dziecko, cynicznego pasożyta, zawiedzioną kobietę w średnim wieku czy dziewczynę niepoddającą się mimo rozczarowań. Zatem może nie odnajdziemy w najnowszej premierze Bagateli samych siebie, ale naszych znajomych z pewnością. Reżyser zaznacza, że choć ta znakomita tragikomedia mieszczańska nawiązuje do wielu mechanizmów uniwersalnych, mówi zarazem o specyficznej polskiej mentalności. Zapolska z krytycznej perspektywy pisała zwykle o tym, co zaobserwowała, a nierzadko i czego doświadczyła, w swoim otoczeniu. Całkiem możliwe, że dziś zmieniły się tylko scenografia i kostiumy. Choć komediopisarka zajmowała się przede wszystkim piętnowaniem podwójnej moralności mieszkańców rozwijających się miast – stąd m.in. w jej utworach tyle postaci awansujących społecznie – sama pochodziła ze sfery ziemiańskiej; była córką marszałka szlachty wołyńskiej. Naprawdę nazywała się Maria Gabriela Stefania z Korwin-Piotrowskich, po pierwszym mężu Śnieżko-Błocka, po drugim Janowska. Realizowała się jako aktorka, reżyserka, dyrektorka teatru, publicystka, a przede wszystkim dramatopisarka. Od ziemiańskich korzeni odcięła się, debiutując na scenie pod nazwiskiem pierwszego męża, carskiego oficera. Znamy dokładną datę jej narodzin jako Gabrieli Zapolskiej: 26 stycznia 1882 przybierała ten pseudonim na użytek debiutu w krakowskim Teatrze Miejskim. 

Wprawdzie żyła wbrew oczekiwaniom środowiska oraz dykcji epoki, wprawdzie była wyemancypowana, ale sama siebie emancypantką by nie nazwała. W broszurze Chcemy całego życiaStulecie praw kobiet jej nazwisko nie pada ani razu. Autorzy objazdowej wystawy Podwójnie wolne. Prawa polityczne kobiet 1918 twierdzą zaś, że: „Nie lubiła ludzi: pogardzała mężczyznami, wyrażała niechęć do kobiet. Była zdecydowaną przeciwniczką równouprawnienia. Nie była ani konserwatywna, ani wystarczająco postępowa, choć polityczne sympatie kierowała w lewą stronę. Zwracała uwagę na całkowitą odmienność kobiet od mężczyzn pod względem emocjonalnym i intelektualnym”. 

Przedsmakiem nadchodzącej premiery była już wersja czytana Ich czworga przygotowana przez Castellanosa na obchody 6. Dnia Teatru Publicznego 23 maja tego roku, które z konieczności odbyły się wyłącznie w sieci. Reżyser nazwał ją wspaniałą przygodą, zapowiadając jednocześnie rozwinięcie do pełnej inscenizacji gdy tylko pozwolą na to warunki. Mamy nadzieję, że tym razem okażą się one mimo wszystko łaskawsze. Wersja sceniczna powstała w oprawie scenograficznej Wojciecha Stefaniaka, którego praca pomoże widzom zorientować się w temperamentach i charakterach poszczególnych bohaterów komedii. Kolejną podpowiedzią ma być opracowany przez Wiktora Jurewicza i Marlenę Bełdzikowską ruch sceniczny, za którego pomocą reżyser zamierza wydobyć podskórne wątki, wyrazić lęki, pragnienia i przemyślenia scenicznych postaci. Temu samemu twórczemu zespołowi publiczność Teatru Bagatela zawdzięcza już przewrotnie zabawne dwie godziny spędzone na Dużej Scenie z Najdroższym Francisa Vebera, granym od 2016. W podwójnej obsadzie Ich czworga zobaczymy Marka Boguckiego i Piotra Urbaniaka w roli Męża, Annę Branny i Alinę Kamińską jako Żonę, Małgorzatę Piskorz i Kaję Walden (Dziecko), Adama Szarka i Marcela Wiercichowskiego (Kochanek), Katarzynę Litwin i Ewę Mitoń (Wdowa) oraz Aleksandrę Godlewską i Annę Rokitę (Panna Mania). 

Jak oglądać przedstawienie, żeby zachować się zgodnie z zasadami bezpiecznego pobytu w Bagateli? Teatr Bagatela przygotował krótki pandemiczny przewodnik dla widzów.

Czytamy w nim m.in.: „1. Wypełnijcie Oświadczenie widza (do pobrania ze strony Bagateli lub dostępne w kasie) i przynieście je ze sobą na przedstawienie. 2. Przed wejściem do Teatru zakryjcie nos i usta, i pozostańcie w maseczkach lub przyłbicach przez cały czas trwania przedstawienia, aż do wyjścia z budynku. 3. Wchodźcie do Teatru wyłącznie drzwiami z napisem WEJŚCIE, a wychodźcie zgodnie ze wskazaniami obsługi widowni. 4. Podczas wchodzenia i wychodzenia, a także w foyer i toaletach, zachowujcie dystans. 5. Wszystkie toalety są czynne i dezynfekowane. 6. Bufet w foyer jest nieczynny. Nie przynoście ze sobą przekąsek i napojów i nie spożywajcie ich na terenie Teatru. 7. Szatnia jest nieczynna, ale do przewieszenia okrycia wierzchniego doskonale posłuży wolne miejsce między Wami i sąsiadami. 8. Na widowni siadajcie wyłącznie na miejscach do tego przeznaczonych. Fotele wyłączone z użycia są złożone i oznaczone specjalnymi naklejkami. Zasada ta dotyczy także osób, które przyszły razem i/lub razem mieszkają, więc należy się do niej bezwzględnie stosować. 9. Podczas przerw – o ile nie będzie to niezbędnie konieczne – pozostańcie na swoich miejscach. Dbajmy o siebie nawzajem.” 

Pozostaje tylko przychylić się do tej prośby. Im konsekwentniej będziemy stosować zasady bezpieczeństwa, tym prędzej znów zasiądziemy na pełnej widowni, a maseczka nie stłumi już naszego śmiechu na kolejnym przeboju Bagateli.

Tytuł oryginalny

Premiera w Bagateli! Czy skandalizująca Zapolska wciąż jest skandalistką?

Źródło:

www.lovekrakow.pl

Link do źródła