„Ziemia jest płaska” Miguela A. Malgares'a i zespołu w reż. Juliana Hetzela w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Pisze Mateusz Leon Rychlak w Teatrze dla Wszystkich.
„Z posadami, z podatkami i z białymi chorągwiami
idą tłumy ich, tłumy ich…’’
Republika – Biała flaga
Od małpy aż do gwiazd. Taką perspektywę przekazywał film Stanleya Kubricka „2001: Odyseja Kosmiczna„. Otaczający nas obecnie świat nie napawa już takim optymizmem i być może jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko powrotu z gwiazd do stanu małpy. Taką wizję sugerują twórcy spektaklu Ziemia jest płaska w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie (reż. Julian Hetzel).
Spektakl rozpoczyna się sceną, w której aktorzy w kostiumach goryli, tarzając się po scenie, stanowią obiekt opisu, zachwyconych zoologów. Wyraźnie oddzielono część „ludzką” od „zwierzęcej” poprzez umieszczenie na obrotowym segmencie sceny białego kręgu. Obserwujemy wybieg dla zwierząt, który wkrótce przekształca się w wybieg dla ludzi. Przystrojeni w patchworkowe kostiumy (za które odpowiada Lila Dziedzic), sklejone z fragmentów koszulek zespołów sportowych, aktorzy wkraczają na obracający się dysk. Rozpoczyna się ruchowa sekwencja marszu po okręgu tego dysku, przywodząca na myśl mechanizm tłumu – ktokolwiek znajduje się na drodze tej gromady, choć pozostaje w miejscu, jest przez nią wchłaniany i rusza dalej bezmyślnie. Następuje przejście do następnego segmentu. Aktorzy przeistaczają się w reporterów, którzy relacjonują te same wiadomości z różnych perspektyw, począwszy od rzeczowego sprawozdawstwa po propagandowe przekazy.
Scena nadal obraca się wokół własnej osi. Statywy mikrofonów reporterskich zmieniają się w drzewce białych sztandarów. Nie są to jednak sztandary kapitulacji, bo gdy przygasa światło, nagle na białych płachtach i ścianach pojawiają się symbole: ONZ, ZSRR, USA, WHO, Mercedes, BMW, Apple, Microsoft itd. W tle rozbrzmiewa monolog oparty na filozoficznym przekazie Arystotelesa: człowiek może istnieć tylko w społeczeństwie (jest zwierzęciem społecznym), a poza społeczeństwem mogą istnieć tylko herosi i demony. Symbole na sztandarach stanowią wstęp do konfliktu, który prowadzi do wojny, a wojna powoduje degenerację, aż do całkowitego uwstecznienia się istoty ludzkiej. Ten fragment spektaklu jest bardzo dosłowny i makabryczny (lecz został w ciekawy sposób rozładowany, równie realistycznie i przekonująco).
Na koniec ponownie pojawia się małpa, lewitująca we mgle, nad białym dyskiem. Przyciąga ją czarna otchłań w tle – być może jest to czarna dziura, być może pustka kosmosu. I już. Zakończył się spektakl, przeładowany ciężkimi emocjami, opowiadający o tym, jak bardzo blisko jest nam jako społeczeństwu do małpiego gaju, w którym znaczenie będą miały tylko jedzenie i kopulacja. Czy naprawdę znaleźliśmy się na tej drodze? Czy to już jest za pięć minut zagłada?
Ziemia jest płaska to spektakl wstrząsający, intelektualnie wciągający, ale również momentami estetycznie obrzydliwy (turpistyczny to zbyt słabe określenie). Polecam tylko ludziom o czujnych umysłach i silnych żołądkach.