Logo
Magazyn

Poznasz ich po butach

13.07.2026, 08:36 Wersja do druku

Szósty dzień XXI Międzynarodowego Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek „Anima” w Olsztynie. Pisze Marcelina Widz.

fot. Kornelia Głowacka-Wolf

Przez niemal cały spektakl „Perro Perdido” artyści hiszpańskiej grupy Cal y Canto Teatro nie pokazują ani jednej twarzy. Czarne kotary po bokach i od góry sceny kadrują przestrzeń, pozostawiając widzowi jedynie wąski, horyzontalny wycinek ulicznego świata – perspektywę głównego bohatera. Zamiast twarzy oglądamy buty, łydki i kolana przechodniów. O ich intencjach nie świadczą mimika ani spojrzenie, lecz ciężar stawianych kroków, tempo marszu i kierunek, w którym zmierzają. Ta w czerwonych szpilkach wyrzuca psa na ulicę. Ten w dziurawych trampkach grzebie w śmietniku w poszukiwaniu jedzenia. Ten w lśniących mokasynach daje tańczącej pieniądze za jej wykonaną pracę.

Cal y Canto Teatro nie tropią sprawców nierówności społecznych, nie rozliczają za brutalną przemoc – bo jak tu tropić, gdy nie widzi się twarzy oprawców. A może ich twarze są nam po prostu doskonale znane? Zamiast tego umożliwiają widzom wejrzenie we wszystkie doświadczenia błąkającego się, bezpańskiego psa z jego punktu widzenia. I chyba w tym drzemie największa siła tego spektaklu.

Prowizoryczna buda sklecona z blachy i materiałów z odzysku, do której zapraszają nas artyści, pełni funkcję znacznie większą niż nieoczywista scenografia. To rama spojrzenia, która zamyka widza w świecie zbudowanym z tego, co odrzucone. Kurtyna unosi się tylko na tyle, na ile pozwala wzrok lalkowego, zrobionego z brudnego pluszu psa. Gdy bohater przemyka między samochodami, oślepiają reflektory, a z rur wydechowych unoszą się kłęby spalin. Kiedy trafia w czyjeś ramiona, horyzont nagle się rozszerza, odsłaniając fragment ludzkiego świata. Ten prosty i konsekwentnie realizowany zabieg sprawia, że perspektywa przestaje być tu metaforą – staje się fizycznym doświadczeniem widza.

A teraz chwilę o statystykach.

W polskich schroniskach przebywa około 23 tysięcy psów, a w ciągu roku trafia do nich blisko 50 tysięcy kolejnych. Ponad 33 tysiące znajduje nowe domy, część wraca do właścicieli, ale tysiące pozostają za kratami lub nadal błąkają się po ulicach. Szacuje się, że poza schroniskami żyje w Polsce około 75 tysięcy bezdomnych psów, choć rzeczywistą skalę zjawiska trudno dokładnie określić. Natomiast w kryzysie bezdomności żyje ponad 31 tysięcy osób – liczba ta od kilku lat utrzymuje się w Polsce na podobnym poziomie.

Po zakończeniu „Perro Perdido” możemy wyjść z prowizorycznej budy ulicznej i wrócić do swoich codzienności. Trudno jednak i gorzko opuszcza się teatr ze świadomością, że rzeczywistość poza nim może niewiele różnić się od tej oglądanej na scenie.

Przypowiastka

„Opowieści piaskiem pisane” w reżyserii Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy są kolejną propozycją, z jaką na ANIMĘ przyjeżdża Opolski Teatr Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki. Niech nie zwiedzie was tytuł spektaklu – piasek nie jest tu jedynie symbolem przemijania. Staje się tworzywem pamięci od wieków współtworzącej naszą kulturę. Wystarczy przecież ruch dłoni, by zapisać na piasku znak. I kolejny, by go za chwilę zatrzeć.

Honorata Mierzejewska-Mikosza wraz z zespołem Opolskiego Teatru Lalki i Aktora budują z tego prostego materiału opowieść o historiach zapisanych w Starym i Nowym Testamencie, które od wieków stanowią jeden z fundamentów europejskiej kultury i kształtują sposób myślenia o świecie. Robią to z dystansem do ciężaru biblijnych przypowieści, z humorem i imponującą precyzją zespołowego działania.

Każda z przypowieści staje się tu osobnym ziarenkiem piasku. Spektakl prowadzi widza od Dawida i Goliata aż po ukrzyżowanie Chrystusa, ale zamiast wprowadzać monumentalne obrazy proponuje w zamian coś zaskakująco kruchego. Bohaterowie Starego i Nowego Testamentu przybierają postać maleńkich drewnianych figurek ustawianych na drewnianych makietach. Figurki są tak niewielkie, że bez kamery na żywo trudno je w ogóle dostrzec, zrozumieć czemu tam są, rozróżnić.

To odwrócenie proporcji wybrzmiewa szczególnie mocno w przypowiastce o Dawidzie i Goliacie, gdzie padają słowa: „Dzieci nie są ważne na wielkie historie”. I chwilę później: „Dzieci nie są wielkie na ważne historie”. Spektakl zdaje się z tym polemizować. Największe opowieści naszej kultury zostają przecież powierzone najmniejszym bohaterom. Drewniane figurki są nawet mniejsze od prostych słowiańskich pałub kultowych, które mimo swojej surowości miały przecież wyraźnie monumentalny charakter! Tutaj monumentalność nie wynika z rozmiaru. Rodzi się dopiero wtedy, gdy kamera powiększa te niepozorne postaci i pozwala dostrzec, że największe historie mogą zostać zapisane nawet w najmniejszej formie.

Vademecum

Romantyzm od lat funkcjonuje w szkolnej wyobraźni jako epoka wielkich słów, narodowych mitów i obowiązkowych lektur. „Uciec od rozpaczy” Opolskiego Teatru Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki próbuje ten obraz rozszczelnić. Twórcy (reżyseria Dorota Bator i Anna Wieczorek, na scenie one and only Anna Wieczorek) nie rezygnują z Mickiewicza, Słowackiego czy Krasińskiego, ale wydobywają z ich tekstów przede wszystkim doświadczenie jednostki – samotność, bunt, niespełnioną miłość, rozpacz i nieustanne poszukiwanie sensu. Na scenie kapitalna Anna Wieczorek prowadzi widza przez romantyczny kanon, nie tyle interpretując go na nowo, ile wydobywając z niego emocje, które nie poddały się upływowi czasu.

To spojrzenie pozostaje zaskakująco bliskie refleksjom Marii Janion, która pisała o wyczerpywaniu się romantycznego paradygmatu – modelu myślenia przez dziesięciolecia organizującego polską wyobraźnię. Nie oznaczało to jednak końca romantyzmu jako literatury. Przeciwnie, Janion zachęcała do czytania go na nowo, poza narodowym mitem i historycznym obowiązkiem. Być może właśnie dlatego Opolski Teatr Lalki i Aktora wraca dziś do sztandarowych monologów wieszczów: nie po to, by przypominać szkolne interpretacje, lecz by sprawdzić, co z tych tekstów nadal mówi o współczesnym człowieku.

Największym atutem spektaklu pozostaje jednak Anna Wieczorek. Z niezwykłą płynnością przechodzi od Karusi do Konrada, od Upiora do Pani Rollison, prowadząc widza przez cały wachlarz romantycznych emocji. Partneruje jej scenografia (Katarzyna Leks) utkana z grubych, postrzępionych pasów tkaniny. Aktorka zanurza się w tej sieci, kładzie na niej i przedziera przez splot lin, dzięki czemu duszna, ograniczająca przestrzeń staje się przedłużeniem jej ciała i emocji kolejnych romantycznych bohaterów.

***

Organizator festiwalu:

Olsztyński Teatr Lalek

Miasto Olsztyn

Finansowanie:

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Partner CSR: Energa SA z Grupy ORLEN

Sponsor otwarcia festiwalu: MPEC Olsztyn- Bezpieczeństwo Ekologia Komfort

Patronaty honorowe:

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marta Cienkowska

Wojewoda Warmińsko-Mazurski, Radosław Król

Marcin Kuchciński - Marszałek Woj. Warmińsko-Mazurskiego

Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna

Patronaty:

Polunima Polski Ośrodek Lalkarski

Związek Artystów Scen Polskich

Teatr Lalek”

teatralny.pl

e-teatr.pl

Polskie Radio Dzieciom

Partnerzy:

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie

MOK Olsztyn

Azyl cocktail & coffee bar

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne

Sprawdź także