EN
14.03.2022, 08:29 Wersja do druku

Poznań. Nie żyje Jerzy Gurawski, architekt, scenograf Jerzego Grotowskiego

Urodzony w 1935 roku we Lwowie, związany z Poznaniem architekt miał na koncie wyprzedzające swój czas realizacje urbanistyczne i architektoniczne, a także wciąż uważane za rewolucyjne projekty dla teatru. Zmarł 12 marca 2022 roku.

fot. mat. Instytut Grotowskiego

Jerzy Gurawski urodził się w 1935 roku we Lwowie, jednak burzliwe przemiany XX wieku wymusiły na przyszłym architekcie liczne przeprowadzki. W ten sposób najpierw Lwów, a później Bielsko-Biała, Kraków, Opole, Poznań – to kolejne przystanki na życiowej i zawodowej drodze Jerzego Gurawskiego. Architekt sam przyznaje, że każde z tych miejsc wywarło na niego wpływ, zbudowało jego poglądy na architekturę, poczucie estetyki tego, co w projektowaniu jest ważne. Pytany o to, kiedy postanowił zostać architektem wielokrotnie przywoływał opowieść o gmachu liceum, w którym się uczył w Bielsku-Białej. Przedwojenny gmach miał monumentalną bryłę i bardzo nowoczesne wyposażenie (m.in. obserwatorium astronomiczne i basen), był piękny, a zarazem funkcjonalny. W rozmowie z Ewą Obrębowską-Piasecką i Andrzejem Niziołkiem dla "Kroniki Miasta Poznania" Gurawski wspominał:

Kiedyś, w piwnicy szkoły znaleźliśmy zachowane projekty liceum. W ogromnych, drewnianych ramach za kryształowym szkłem wisiały rysunki i projekty. Uświadomiłem sobie wtedy, że cudowny budynek mojego gimnazjum został przez kogoś wymyślony. Że to się wymyśla. Że ktoś to robi.

To właśnie uświadomienie sobie, że prosty szkic może znaleźć materializację we wspaniałej bryle zdecydowało o wyborze kierunku studiów – Gurawski podjął na naukę na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Koniec lat 50. w Krakowie był czasem wyjątkowo bujnego życia kulturalnego i artystycznego, to wtedy na Rynku można było spotkać Tadeusza Kantora, najważniejszym punktem na mapie miasta była Piwnica pod Baranami, a w teatrach pracowali reżyserowie, których dziś uważa się za najważniejsze postacie kultury XX wieku. "Łatwo się było wtedy zarazić teatrem", wspomina Gurawski, który jeszcze na studiach wygrał konkurs architektoniczny na projekt budynku teatralnego w Warszawie (nie został zrealizowany), a w 1960 roku obronił dyplom, którego tematem był "Teatr eksperymentalny": założony na planie koła gmach wyposażony w nowatorsko ukształtowaną przestrzeń ze scenami na dwóch poziomach i takim umiejscowieniem widowni, by publiczność mogła brać czynny udział w spektaklach.

Jeszcze przed zakończeniem studiów Jerzy Gurawski w Klubie pod Jaszczurami spotkał Jerzego Grotowskiego, znanego już wówczas reżysera, którego spektakle wykraczały poza ramy tradycyjnego teatru. Gurawski miał okazję opowiedzieć mu o swoich koncepcjach aranżacji przestrzeni teatralnej, które okazały się korespondować z poszukiwaniami Grotowskiego. W 1961 Grotowski "ściągnął" architekta do Opola, w którym to mieście od 1959 roku prowadził wspólnie z kierownikiem literackim, Ludwikiem Flaszenem Teatr 13 Rzędów. W kolejnych latach Gurawski pracował z Grotowskim przy spektaklach "Siakuntala", "Dziady", "Kordian", "Akropolis", "Tragiczne dzieje doktora Fausta" i "Książę Niezłomny". Projekty, które tworzył Gurawski nazywane są "architekturą spektaklu", nie były bowiem tradycyjnie rozumianą scenografią, a aranżacją całej przestrzeni teatru, która przestawała być tylko tłem dla aktorów, a wspomagała aktywność wszystkich uczestników wydarzenia, angażowała, współtworzyła klimat, wpływała na percepcję choćby przez brak tradycyjnego podziału na widownię i scenę.

Nie jestem scenografem, nigdy nim nie byłem. Scenograf to jest dekorator sceny, a ja za każdym razem, do każdego przedstawienia budowałem nowy teatr. W środku budynku

- mówił architekt w wywiadzie dla "Kroniki Miasta Poznania". Współpraca Jerzego Gurawskiego z teatrem Grotowskiego zakończyła się, gdy ten przeniósł się z Opola do Wrocławia.

W Opolu Jerzy Gurawski pracował w Wojewódzkim Biurze Projektów (nie było wówczas prywatnych pracowni, każdy architekt pracował w państwowym biurze). Tam powstały jego koncepcje m.in. hotelu i obiektów sportowych w Raciborzu czy Muzeum Wsi Opolskiej. Ten ostatni projekt był dość nietypowy, bo dotyczył aranżacji skansenu, przenoszonych na teren Opola reliktów ludowej architektury drewnianej. W 1968 roku Gurawski poznał Mariana Fikusa i od tej pory przez dwie dekady architekci działali głównie w duecie. Ten pierwszy "specjalizował się" w formach architektury, drugi był świetny w projektowaniu urbanistycznym – razem zaczęli brać udział w konkursach na projekty nowej aranżacji centrów miast.

Pod koniec lat 60. i na początku 70. odbywało się wiele takich konkursów – po latach powojennej odbudowy i po pierwszej fali budowy osiedli mieszkaniowych władze kolejnych miast szukały pomysłu na modernizacje śródmieść, na nadanie nowoczesnego wyrazu centrum. Jerzy Gurawski i Marian Fikus wygrali konkursy na nowe wizje centrum m.in. Włocławka, Dzierżoniowa, Głogowa, Kędzierzyna, Białej Podlaskiej, Tarnobrzega, Żar, Gorzowa i in. Duża część z tych koncepcji, głównie z powodów finansowych, nigdy nie trafiła do realizacji, jednak proponowane przez nich pomysły dobrze odpowiadały na ówczesne potrzeby. Do dziś powtarza się anegdotę, jakoby architekci tak dobrze opanowali projektowanie centrów miast, że na konkursy przygotowywali po kilka projektów wygrywając później w nich większość nagród. I jest w niej sporo prawdy: w 1969 roku na konkurs na Centrum Zespołu Miast Przemysłowych Kędzierzyn-Koźle-Kłodnica architekci zgłosili trzy projekty – zdobyli pierwszą i drugą nagrodę oraz wyróżnienie.

W 1974 roku Jerzy Gurawski i Marian Fikus (w zespole z Janem Godlewskim) zdobyli pierwszą nagrodę w konkursie na projekt kampusu Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na 308 hektarach w położonej na północnych obrzeżach miasta dzielnicy Morasko miało powstać miasteczko uniwersyteckie dla 25 tysięcy studentów. Architekci zaproponowali dla niego układ dwóch pasów zabudowy (dydaktycznego i mieszkalnego), spiętych szeroką aleją i siecią przestrzeni publicznych; w projekcie tak samo wiele uwagi poświęcono formom niskiej, pawilonowej, wpisanej w krajobraz zabudowy, jak mniej formalnym przestrzeniom społecznym, służącym życiu studenckiemu. Piastujący wówczas stanowisko architekta miasta Jerzy Buszkiewicz doprowadził do tego, że autorzy zwycięskiego projektu przeprowadzili się do Poznania.

I choć ostatecznie kampus na Morasku zaczął powstawać dopiero dekadę później, Gurawski i Fikus zostali już w stolicy Wielkopolski. Zajmowali się tu projektowaniem osiedli (w latach 70. głównie je się projektowało), pod koniec dekady wśród ich projektów pojawiły się jednak także obiekty sakralne. Wtedy bowiem rozpoczął się w polskiej architekturze boom na budowę kościołów – aby nieco odwrócić uwagę od pogłębiającego się kryzysu władze państwowe zaczęły wydawać pozwolenia na budowę wcześniej źle widzianych budowli sakralnych. A architekci chętnie podejmowali się ich projektowania, bo nie obowiązywały w ich przypadku normatywy i państwowe regulacje, można więc było sięgać po nieco bardziej autorskie pomysły.

Fikus i Gurawski zaprojektowali wtedy m.in. kościół św. Antoniego w Lesznie (projekt 1981, realizacja 1990) czy kościół kościół parafialny NMP w Głogowie (projekt z 1981 roku, obiekt konsekrowany w 2000 roku). Ten drugi zaliczany jest do ciekawszych osiągnięć architektury tamtego czasu. Choć klasyfikuje się tę bryłę do nurtu postmodernizmu, sięgnięcie po rozpoznawalne formy z przeszłości Jerzy Gurawski tłumaczył chęcią stworzenia budowli zrozumiałej i akceptowanej przez mieszkańców okolicy: po odkryciu w sąsiedztwie Głogowa złóż miedzi do miasta napłynęło ze wschodu Polski bardzo dużo poszukujących pracy ludzi. Gurawski projektował kościół na osiedlu dla pracowników Zagłębia Miedziowego z myślą o jego mieszkańcach, wychodząc z założenia, że nie ucieszy ich bryła nowoczesna, że woleliby ceglany kościół z tradycyjną wieżą z dzwonami, z kaplicami, portalem z tympanonem. Wyposażony we wszystkie te elementy historycznej architektury kościół w Głogowie sam Gurawski nazywał "Małym Wawelem" - rzeczywiście da się w detalach tej bryły odszukać wyraźnych inspiracji tym zabytkiem.

W połowie lat 80. pojawiła się możliwość realizacji pierwszego z zaplanowanych na Morasku budynków akademickich - siedziby Wydziału Fizyki i Instytutu Akustyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza. To jedyny z obiektów zrealizowanych w oparciu o konkursową koncepcję z 1974 roku. Budynek opracował Jerzy Gurawski, budowa trwała od 1984 do 1994 roku. Architekt zaproponował zespół połączonych ze sobą pionowymi "wieżami" niewysokich segmentów. W każdym z nich zaplanowano sale wykładowe, ćwiczeniowe, laboratoria itd. Walorem tego projektu był fakt, że można go było dowolnie rozbudowywać, zaś funkcje w poszczególnych segmentach modyfikować i dopasowywać do potrzeb. Horyzontalne skrzydła połączono pionowymi wieżami, kryjącymi ciągi komunikacyjne. Novum w tym projekcie było zapewnienie dość dużej przestrzeni otwartej, szerokich korytarzy i holi, służących integracji studentów. Jak w jednym z wywiadów wspominał architekt, że choć ówczesny normatyw zakładał dla takiej budowli korytarz szeroki na dwa metry, dla projektanta było jasne, że młodym ludziom potrzeba dużo więcej miejsca do nieformalnych spotkań pomiędzy zajęciami. Układ funkcjonalny budynku został podkreślony w jego wyglądzie. Proste, ceglane bryły kolejnych segmentów zostały spięte betonowymi, spiczastymi wieżami, które przebito okrągłymi otworami; hole i strefy wejściowe uwidoczniono w bryle za pomocą dużych przeszkleń ujętych w zielone ramy, korespondujące z roślinnością, która architekt także włączył do projektu nie tylko w postaci zielonych dziedzińców, ale i pnączy wijących się po elewacjach.

Kolejną ważną datą na drodze zawodowej Jerzego Gurawskiego (podobnie jak wszystkich polskich architektów) był rok 1989, kiedy to upadł system państwowych biur projektowych i każdy twórca mógł założyć własną pracownię. Tak też postąpił Jerzy Gurawski (już wtedy znów działający samodzielnie – Marian Fikus stworzył osobne biuro, panowie zaczęli pracować osobno). Jednym z pierwszych budynków, które zaprojektował architekt po stworzeniu pracowni ARPA Gurawski (ARPA Architektoniczna Pracownia Autorska Jerzego Gurawskiego) była rozbudowa siedziby poznańskiej Akademii Muzycznej. Konkurs na projekt budowli rozstrzygnięty został w 1990 roku; celem było znalezienie pomysłu na rozbudowę pochodzącego z początku XX wieku domu ewangelickiej gminy wyznaniowej, stanowiącego współcześnie siedzibę Akademii Muzycznej. Gurawski zaproponował bardzo nowoczesne w wyrazie, bo obłożone miedzianymi płytami nowe skrzydło, którego forma była zarazem ukłonem ku przeszłości, bo powtarzała kształt neorenesansowego szczytu sąsiedniej budowli.

I znów, jak w przypadku kościoła w Głogowie, architekt odżegnywał się od włączania tego obiektu do nurtu postmodernizmu, twierdząc, że nie ma tym pomyśle żadnej ideologii, że powtórzenie historycznego kształtu za pomocą współczesnych środków było wg niego najbardziej oczywistym rozwiązaniem. "Nie chciałem popisu. Chciałem, żeby nowy budynek Akademii stopił się ze starą bryłą – ale też żeby za sprawą użytych materiałów wyraźnie mówił: zostałem zbudowany pod koniec XX wieku" - tłumaczył. W 2006 roku wg projektu Jerzego Gurawskiego powstała druga część rozbudowy tejże uczelni – dostawiona do fasady nowego skrzydła Aula Nova, przeszklony walec kryjący salę koncertową. Podobną formę architekt zastosował także w Zielonej Górze rozbudowując w 2004 roku tamtejszy gmach Filharmonii im. T. Bairda.

W relację z istniejącą cenną bryłą wejść musiał jeszcze jeden projekt akademicki Gurawskiego: budynek dydaktyczny Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Główny gmach uczelni został zaprojektowany w 1962 roku przez Marka Leykama. To horyzontalny, charakterystyczny w swojej prostej, a zarazem wyrazistej formie obiekt, bardzo długi budynek ma głęboko podcięty parter i ciężkie, przebite poziomymi pasami okien piętro. Gurawski sparafrazował wymyśloną przez Leykama modernistyczną bryłę nieco ją upraszczając, a zarazem nadbudowując dodatkowym piętrem, kontrastującym z nią falującym kształtem. Od lat 90. Jerzy Gurawski projektował też kolejne budynki dla kampusu na Morasku – mimo że wizja urbanistyczna tego terenu z lat 70. trafiła do szuflady teren wciąż zyskuje nowe obiekty (a brak spójnej koncepcji przestrzennej jest dobrze widoczny, bo dziś ów kampus to po prostu zbiór pojedynczych budynków rozdzielonych wielkimi parkingami). Wg pomysłu Gurawskiego na Morasku stanęły, poza wymienionym już Wydziałem Fizyki m.in. Wydział Matematyki i Informatyki (1999-2001), Wydział Geografii (2001-2006) czy hala sportowa (2007-2010).

Mając na koncie wiele projektów osiedli i dzielnic mieszkaniowych z lat 70. także po transformacji Jerzy Gurawski projektował – już na zupełnie nowych zasadach – obiekty mieszkaniowe. Wśród nich na uwagę zasługują m.in. budynek Casa Verona, wzniesiony w latach 2008-2015 przy ulic Garbary w Poznaniu, wpisany w historyczną zabudowę centrum miasta czy apartamentowiec Wstęga Warty. Ten oddany do użytku w 2001 roku gmach był jedną z pierwszych realizacji, które przyczyniły się do ożywienia nabrzeża Warty, niejako do "odkrycia na nowo" walorów rzecznego brzegu w mieście. Budynek ten otrzymał charakterystyczny falujący kształt i szybko stał się wzorem dla innych tego typu realizacji w Polsce.

Choć Jerzy Gurawski mówi o sobie: "jestem ukształtowany przez wiek XIX i lata 20., epokę modernizmu", jego styl trudno przyporządkować do jakiegoś nurtu; w długim i owocnym życiu zawodowym architekt tworzył obiekty modernistyczne, później – wyprzedzając mody – sięgał po rozwiązania rodem z postmodernizmu, aby później znów wrócić do geometrycznego porządku. Wiele z budynków Gurawskiego wyprzedzało trendy, wyznaczając kierunek zmian w architekturze.

Do końca życia Jerzy Gurawski brał udział w pracach swojego biura ARPA Gurawski, współpracując z młodszymi architektami (m.in. swoim synem, Bartoszem oraz Błażejem Szurkowskim), wygrywając konkursy. Np. w 2018 roku zdobyli pierwszą nagrodę w konkursie na projekt kładki pieszo-rowerowej na Warcie łączącej Chwaliszewo, Ostrów Tumski i Berdychowo w Poznaniu, a w 2020 roku to ich projekt okazał się najlepszy we wzbudzającym wiele emocji konkursie na budynek parkingu wielopoziomowego na terenie Strefy Kultury w Katowicach (a więc obok ikonicznych gmachów Muzeum Śląskiego, siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i Międzynarodowego Centrum Kongresowego).

Wiele pokoleń architektów Jerzego Gurawskiego nazywa profesorem; architekt oficjalnego naukowego tytułu nie posiada, ale prowadząc przez półtorej dekady zajęcia na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej miał wpływ na kształtowanie się wielu przyszłych projektantów. W 2000 roku z okazji 40. rocznicy powstania Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego Jerzy Gurawski odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Gdy w 2007 roku Stowarzyszenie Architektów RP przyznało architektowi Honorową Nagrodę SARP (to najważniejszy laur, jaki za całokształt dorobku może w Polsce otrzymać architekt), w uzasadnieniu podkreślono jego "prekursorską rolę w tworzeniu w kraju – zwłaszcza w latach 70-tych – nowych kierunków sztuki architektonicznej i teatralnej", a także "konsekwentną postawę twórczą oraz bezkompromisowe stanowisko wobec koniunkturalnych zachowań zawodowych i szczególną aktywność środowiskową". Sam architekt, słynący z ogromnego poczucia humoru, dystansu do świata i do siebie oraz wielkiego daru gawędziarstwa pytany o swoje zawodowe credo przytaczał słowa "prostota, umiar, elegancja", które zaczerpnął z... szyldu jednego ze sklepów galanteryjnych istniejącej w czasach PRL sieci Gallux.

Tytuł oryginalny

Jerzy Gurawski 4.09.1935—12.03.2022

Źródło:

www.culture.pl
Link do źródła

Autor:

Anna Cymer