To będzie jedno z największych wydarzeń tegorocznego Malta Festivalu. Magdalena Cielecka wystąpi w trwającym całą dobę spektaklu „The Second Woman”. Nastawiam się na to jak na surwiwalowy wyjazd w nieznane - powiedziała PAP aktorka. Premiera w Poznaniu - w piątek.
24 godziny, jedna aktorka, jedno za każdym razem to samo zdarzenie z życia, stu dyktujących za każdym razem inną dynamikę partnerów, jedno przedstawienie. Mężczyźni zostali wybrani w specjalnym castingu, poznali treść sceny. W kluczowym momencie muszą zdecydować - „zawsze cię kochałem” albo „nigdy cię nie kochałem”. Od tego zdania zależy wszystko.
Spektakl nazywa się „The Second Woman”, jego polska edycja powstała specjalnie na tegoroczny Malta Festival. Wcześniej projekt Anny Breckon i Nat Randall pokazywany był m.in. na Holland Festivalu w Amsterdamie, Wiener Festwochen w Wiedniu, a także Brooklyn Academy of Music w Nowym Jorku. Za każdym razem wybrzmiewał inaczej, czerpiąc energię z miejsca oraz emocji wykonawców. W Poznaniu w „The Second Woman” wystąpi Magdalena Cielecka, jedna z najważniejszych polskich aktorek, podpora zespołu Nowego Teatru w Warszawie. Właśnie tam odbywały się w ubiegłym tygodniu kilkudniowe próby do przedstawienia. Cieleckiej towarzyszył Rafał Maćkowiak, na co dzień związany z TR Warszawa. Pod okiem Breckon i Randall próbowali przywołać różnorodne możliwe scenariusze spotkań, jakie mogą się zdarzyć podczas przedstawienia.
- To doświadczenie uczy otwartości - powiedziała PAP po próbie w Nowym Teatrze Magdalena Cielecka. - Każdy z tych stu mężczyzn jest innym kosmosem, inną osobowością. Przychodzi na ten spektakl z inną energią, w innej psychofizycznej formie i ma wobec tego zdarzenia inne oczekiwania. Będę się starała towarzyszyć im podczas tego performansu - najpierw odebrać ich energię, ich gotowość i stres, po czym zagrać z nimi ową scenę rozstania.
Cielecka ma za sobą wiele ról, niektóre z inscenizacji, choćby Krzysztofa Warlikowskiego, trwały po kilka godzin, zatem również nie należały do krótkich. - To jest jednak zupełnie inny rodzaj doświadczenia teatralnego - opowiadała aktorka. - Jeszcze nie wiem jaki. Być może będę o tym mówić - jeśli przeżyję - po zakończeniu. Bywają bardzo długie spektakle, czasem nawet 24-godzinne, ale nigdy nie jest tak, że na scenie jest tylko jedna aktorka i jedna, zapętlona sto razy sekwencja. Specyfika tego projektu działa na wielu poziomach. Jednym z nich jest długość, czekający mnie aktorski i emocjonalny maraton. Będę musiała jakoś współgrać, pracować ze swoją formą, zmęczeniem, może czasami irytacją, a może ekscytacją i ciekawością. Druga rzecz to technika aktorska. W filmie zdarza się powtarzać scenę kilkanaście razy, może kilkadziesiąt, ale nigdy sto. Nie wiem, czy będę chciała zagrać ją za każdym razem inaczej, a może odpuszczę i oddam inicjatywę owym mężczyznom. Poza tym jest to moment rozstania, więc będę te emocje naprawdę przeżywać - podkreśliła.
Przyznała, że bardzo interesuje ją, jak „The Second Woman” odbierze publiczność Malta Festivalu. - Ona w największym stopniu dostrzeże, jak ta opowieść będzie się zmieniać w ciągu całej doby - zaznaczyła Cielecka. - Wierzę, że będą osoby, które spędzą na widowni 24 godziny i przez ten cały czas będą ze mną - zaakcentowała.
Sekwencja, jaką zobaczymy w „The Second Woman”, przywodzi na myśl choćby filmy Ingmara Bergmana, ale to mylny trop, została bowiem zaczerpnięta od innego reżysera, Johna Cassavetesa, z jego filmu „Premiera” („Opening Night”). - Myślę jednak, że to historia uniwersalna. W jakimś stopniu archetypiczna opowieść o relacji mężczyzny i kobiety - zaznaczyła aktorka. - Byłam pytana, czemu do tego projektu poszukiwani są tylko mężczyźni, czemu nie ma kobiet. Tak to zostało wymyślone, że poprzez taką klasyczną damsko-męską relację mówimy o tym, co ludzi łączy, a co dzieli. Pokazujemy, jak się rozstajemy i co różne warianty rozstań ze sobą niosą.
Magdalena Cielecka otwarcie podkreśla, że „The Second Woman” to oczywiście zadanie aktorskie, ale też „projekt szalony, ryzykowny i w gruncie rzeczy surrealistyczny”. - Bo owym zadaniem równocześnie właściwie nie jest, jest testem z wytrzymałości, ale nie do końca - zastanawiała się. - Niesamowita przygoda i wyzwanie, coś tak nieprzewidywalnego w czasie samego przebiegu spektaklu, że jestem tego jak dziecko ciekawa. Nastawiam się na to przeżycie jak na surwiwalowy wyjazd w nieznane. Bedę miała namiot, ale i tak wiele może mnie zaskoczyć. Boję się tego, już mi się to śni, ale niezmiernie się na to doświadczenie cieszę. Myślę, że mnie wzbogaci jako człowieka i da siłę w zawodzie. Nie wiem, jak potem będę grała regularne spektakle, nawet te cztero-, pięciogodzinne. To będzie pestka - uśmiechnęła się.
Spektakl rozpocznie się w piątek 26 czerwca w Sali Ziemi Międzynarodowych Targów Poznańskich o godzinie 18. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Malta Festivalu.