14.10.2010 Wersja do druku

Poznań. Flamandzka Malta w prasie krajowej i zagranicznej

Flamandowie jako tegoroczny idiom okazali się trafionym pomysłem dla nowej odsłony festiwalu Malta. Ich silnie oddziałujące na zmysły spektakle pozostają w pamięci na długo po zdarzeniu. Powracają do nas także dzięki polskiej i międzynarodowej prasie teatralnej, która poświęciła im sporo uwagi w październikowych numerach periodyków.

Bo flamandzkie przedstawienia są niewątpliwie wydarzeniami! "Didaskalia" dedykują sztuce teatralnej z Flandrii, prezentowanej na maltafestival poznań 2010, aż kilka artykułów. Szczególnie wnikliwie analizują twórczość Needcompany. Wszystkich ciekawych, jak reżyser Jan Lauwers opowiada o procesie powstawania "Sad face / Happy face" oraz, jak znawcy tematu oceniają prezentowaną podczas Malty trylogię, zachęcamy do lektury najnowszego numeru "Didaskaliów". W teatrze Lauwersa aktorzy są zawsze uwodzicielscy. Pozwalają widzom patrzeć na siebie, ale w decydującym momencie zawsze wycofują się, jakby skrywali jakąś tajemnicę Luk Van den Dries Byłem blisko związany z Tijen. Fakt, że jej brat zginął na wojnie, dla mnie, jako artysty, był perwersyjnie fascynujący. Jako dla osoby prywatnej - był to wstrząs. () Moja pozycja jako artysty została zakwestionowana. Jan Lauwers Tegoroczny maltafestival potraktować można jako dziewięciodniowe świę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Informacja własna

Data:

14.10.2010

Festiwale