„Pacyfiści” Marka Modzelewskiego w reż. Jacka Braciaka, koprodukcja Teatru Współczesnego w Warszawie i Teatru STU w Krakowie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.
Na początku nic nie zapowiada grozy konfliktu. Rodzice dorastających synów, bodaj z ostatniej klasy podstawówki, dobrzy znajomi, spotykają się przed zbliżającymi się urodzinami jednego z dzieciaków. Rzecz w tym, że przyjęcie urodzinowe odbędzie się na strzelnicy, gdzie przewidywalną atrakcją ma być prawdopodobnie strzelanie do celu.
Aldona i Mariusz, a zwłaszcza Aldona, nie chcą, żeby ich syn Jasiek miał kontakt z bronią. Czują się pacyfistami. Niezręczność polega na tym, jak wytłumaczyć bliskim znajomym, Julianowi i Justynie, że ich syn nie przyjdzie na urodziny, skoro wiadomo, że Jasiek i Maks przyjaźnią się. Wkrótce niezręczność przeradza się w konflikt, wrogość, staje się polem bitwy. Okaże się, że nic nie jest takie, jakim na początku się wydawało. Marek Modzelewski odsłoni, co tak naprawdę dorośli noszą w głowach i co buzuje w głowach ich synów.
Świetnie skonstruowana maszyna demaskacji, przyprawiona dawnym studenckim romansem Aldony i Juliana. „Pacyfiści" sięgną nie tylko po papierową broń. Kroi się coś na kształt tragikomedii kryminalnej z melodramatem w tle.
Barwy spektaklowi dodają aktorzy: Agnieszka Suchora, naczelna pacyfistka z diabłem pod skórą, Monika Krzywkowska jako na pozór mniej ekspansywna Justyna, broniąca zdobytych pozycji, pewny siebie Julian – Jacek Braciak (na zmianę z Wojciechem Malajkatem), najbardziej z nich wszystkich zrównoważony i nieco zakompleksiony Mariusz – Mariusz Jakus (na zmianę z Krzysztofem Pluskotą). „Niewidoczna” z natury rzeczy aktorska reżyseria Jacka Braciaka okazała się gwarancją tego aktorskiego spektaklu, będącego testem deklarowanych przekonań.