EN
10.07.2006 Wersja do druku

Pomysł nie był mój

- Postanowiliśmy w tym roku zaprosić zespoły, które już u nas występowały i zachwyciły publiczność. Najbardziej chyba się cieszę z "Carmen Funebre" Biura Podróży z Poznania - mówi ELWIRA TWARDOWSKA, dyrektor X Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta w Gdańsku.

Rozmowa z Elwirą Twardowską [na zdjęciu pośrodku], dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta: To już dziesiąta Feta. Co czujesz, jak o tym myślisz? - Wierzyć mi się nie chce. Chcemy w tym roku przygotować dziesięć lat festiwalu w statystykach. Sądzę, że dopiero to pokaże, jak wielkim przedsięwzięciem jest Feta. Na dziesiątej edycji występują u nas 24 zespoły z 13 krajów z całego świata. Jedynym kontynentem, z którego nie przyjechał do nas teatr, jest Antarktyda. Jak narodził się pomysł festiwalu? - Tak naprawdę pomysł nie był mój. Imprezę wymyślił Zdzisiek Górski z Teatru Snów, choć nie chciał sam jej organizować. Spytał mnie, czy nie chciałabym spróbować. Pomyślałam, że to żaden problem. Nie zdawałam sobie jednak wtedy sprawy, ile wiąże się z tym problemów. Ale chyba nie żałujesz? - Absolutnie nie. Pierwsza edycja odbyła się w ramach obchodów 1000-lecia Gdańska. Stąd też nazwa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Przy organizacji fety nie można popaść w rutynę

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto nr 150/29.06.

Autor:

Mirosław Baran

Data:

10.07.2006