29.09.2011 Wersja do druku

Polok szczyla ze procy, nie ze szloidra

Język śląski, spychany przez lata do getta folkloru i kabaretu, używany głównie przy rodzinnym stole, awansuje do roli języka kultury wysokiej. Przekonuje o tym choćby rozstrzygnięty właśnie konkurs "Gazety" na sztukę teatralną w tym języku - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej.

Język śląski trafia na salony - na razie teatralne. Przełomem był spektakl "Cholonek" [na zdjęciu] z 2004 r. według powieści śląskiego pisarza Janoscha opowiadający o życiu w przedwojennym Zabrzu. Wystawił go Teatr Korez z Katowic - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej. Według oficjalnych danych ze spisu powszechnego z 2002 r. językiem śląskim na co dzień posługuje się tylko 60 tys. rdzennych mieszkańców Górnego Śląska Ale wystarczy przejść się po ulicach Chorzowa czy Zabrza, by pojąć, że rozumie go i używa znacząca część mieszkańców 4,5-mln śląskiej aglomeracji. Spychany przez lata do getta folkloru i kabaretu, używany głównie przy rodzinnym stole, dzisiaj śląski awansuje do roli języka wysokiej kultury. Symbolicznym początkiem tej emancypacji był zrealizowany w 2004 roku spektakl "Cholonek" Teatru Korez z Katowic, adaptacja słynnej powieści śląskiego pisarza i rysownika Janoscha o życiu w przedwojennym Zabrzu. Przedstawie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Polok szczyla ze procy, nie ze szloidra

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 227

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

29.09.2011

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe