„Podsumowanie sezonu 2025/26” Małgorzaty Jęczmyk-Głodkowskiej na stronie zpierwszegorzedu.pl. Spektakle oraz role zostały uporządkowane alfabetycznie.
SPEKTAKLE
„Beetlejuice”, Teatr Rozrywki, reż. Jacek Mikołajczyk
Po premierze warszawskiej, która miała miejsce na początku sezonu, w maju przyszedł czas na chorzowską, a to oznacza, że wielbiciele musicalu w Polsce mogą się delektować podwójną porcją soku z żuka – oczywiście tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność.
Spektakl serwuje widzom funeralny początek z domieszką makabry oraz dwoma świeżo upieczonymi nieboszczykami (chociaż określenie „świeżo upadłymi” bardziej oddaje istotę rzeczy…), a po nim następuje festiwal obłąkańczego humoru i jadących po bandzie gagów doprawionych dialogami, które na salonach zapewne uznano by za niestosowne. To wszystko znamy z filmowego hitu z Michaelem Keatonem. Przedstawienie nie przenosi go jednak na scenę teatralną 1:1, ale adaptuje do czasów współczesnych, każąc bohaterom mierzyć się takimi kwestiami jak samotność, nieporozumienia rodzinne, trudne decyzje i depresja.
W warstwie wizualnej realizacja twórczo czerpie z dokonań Tima Burtona, a szybkie tempo, świetna choreografia i ruch sceniczny oraz wyborne aktorstwo czynią z „Beetlejuice’a” doskonałą propozycję teatralną, którą reżyseria Jacka Mikołajczyka trzyma w ryzach od pierwszej do ostatniej sceny.
Recenzja: https://zpierwszegorzedu.pl/2026/06/09/memento-mori-et-carpe-diem-beetlejuice/
„Chłopcy z Placu Miarki”, Teatr Śląski, Scena Kameralna, reż. Bartłomiej Błaszczyński
Jak tchnąć życie w wyczerpaną, zdawałoby się, formułę szkolnej lektury, „zajechaną” szablonowymi interpretacjami? Z pewnością potrafi to Katarzyna Błaszczyńska, która napisała tekst sztuki „Chłopcy z Placu Miarki” na podstawie powieści Ferenca Molnára. Nie dekonstruując całości (we współczesnym teatrze to częsty sposób obchodzenia się z tzw. klasyką), a jedynie przesuwając akcenty i dodając perspektywę dorosłego Boki, pozwala spektaklowi wybrzmieć z nową siłą. Dawne winy nie zostaną odkupione. Przeszłości nie da się zmienić. Można tylko, stojąc na zniszczonym przystanku albo pod ścianą kamienicy, mieć nadzieję i modlić się o spokój.
To przedstawienie zarówno dla młodych, dające możliwość innego spojrzenia na znaną powieść, jak i dla dorosłych, którzy czytali ją lata temu. Bo przecież każdy z nas, kiedy patrzy w przeszłość, odnajduje w niej „swój” plac, przystanek, osiedle. A być może także kogoś, wobec kogo wtedy zawinił.
Recenzja: https://zpierwszegorzedu.pl/2026/02/09/bezgrzeszne-lata-chlopcy-z-placu-miarki/
„Czarownice”, Krakowski Teatr VARIETE, reż. Jakub Szydłowski
Autorski spektakl prezentowany na scenie VARIETE to jedna z najciekawszych premier w minionym sezonie, jeśli chodzi o scenę musicalową. Jakub Szydłowski twórczo rozwinął wątki dramatu Arthura Millera, podejmując tematykę związaną z postrzeganiem społecznej roli kobiet, wpływem religii na zbiorowość i ostracyzmem wobec Innego, z mariażem religii i polityki czy fanatyzmami wszelkiej maści. XVII-wieczny kostium pozwolił na realizację widowiskowego musicalu, z ciekawą, zróżnicowaną muzyką Jakuba Lubowicza, intrygującą choreografią Jarosława Stańka i efektowną scenografią Grzegorza Policińskiego. Należy też podkreślić świetne aktorstwo całego zespołu, wydobywające uniwersalność poruszanych spraw i dające widzom przestrzeń na przeżywanie emocji razem z postaciami.
Recenzja: https://zpierwszegorzedu.pl/2026/05/03/salem-witch-project-czarownice/
„Jesus Christ Superstar”, Kujawsko-Pomorski Teatr Muzyczny, Akademickie Centrum Kultury i Sztuki „OD NOWA”, reż. Agnieszka Płoszajska
Pomysł wyjścia poza mury teatru, podyktowany przecież okolicznościami, okazał się mistrzowskim posunięciem, podobnie jak koncepcja spektaklu immersyjnego. Oba elementy są organicznymi składnikami współkonstruującymi przedstawienie. Otwierają też obszary interpretacyjne, z jednej strony wskazując na zanurzenie w wielowiekowej tradycji misteriów i miraklów, z drugiej – podkreślając jego niezależny od epok uniwersalizm. Rezygnacja z tradycyjnego podziału na scenę i widownię powoduje, że publiczność staje się częścią opowiadanej historii. Wiwatuje podczas triumfalnego wjazdu cieśli do Jerozolimy, przechadza się po korytarzach pałaców Piłata i Heroda, stoi pod krzyżem. Bliskość ta jest chwilami niewygodna, uwiera i każe opuścić wzrok…
„Jesus Christ Superstar” w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej to nowoczesna, odważna, mocna w wyrazie realizacja jednego z najsłynniejszych musicali w historii gatunku.
Recenzja: https://zpierwszegorzedu.pl/2025/10/18/superstar-od-nowa-jesus-christ-superstar/
„Mamma Mia!”, Teatr Muzyczny w Łodzi, reż. Jakub Szydłowski
Rozbudowana scenografia od razu przenosi widzów na malowniczą wysepkę, do żyjącej w rytmie slow miejscowości i do hotelu – może i wymagającego remontu, ale jakże urokliwego! A także do historii, w której nie brakuje emocjonalnych zawirowań i uczuciowych rozterek, jednak śledząc je, ani przez chwilę nie mamy wątpliwości, że zakończą się happy endem. Bo czy mogłoby być inaczej nad lazurowym morzem i pod równie lazurowym niebem?
„Mamma Mia!” nie rości sobie pretensji do bycia czymś innym niż jest – lekką, skrzącą się humorem i cekinami opowieścią w kolorach oślepiającej bieli i nieskalanego błękitu, płynącą wartko w rytm przebojów szwedzkiej supergrupy. W jednej z ostatnich scen dwaj rybacy tańczą zorbę, przywołując kultowy moment z filmu Michaela Cacoyannisa i afirmując nieprzemijające piękno życia. A w grande finale tańczą już wszyscy, zarówno artyści, jak i publiczność. Bo czy to coś złego, że w niepewnym świecie potrzebujemy nieco słońca i odrobiny eskapizmu – szczególnie w tak wdzięcznym wydaniu?
ROLE
Małgorzata Chruściel – Tituba, „Czarownice”, Krakowski Teatr VARIETE
Na początku ledwie zauważalnie przemyka pomiędzy innymi postaciami. Nie od razu wiadomo, jak ważną rolę odegra w społeczności. Mimo niskiej pozycji w Salem nie pozwala się stłamsić, a jej znaczenie rośnie ze sceny na scenę. Małgorzata Chruściel całą sobą zanurzona jest w tej historii. Umiejętnie wygrywa wszystkie emocje i stany bohaterki: ból spowodowany przeszłością, pozorną uległość, niepohamowaną witalność, wewnętrzną wolność, upór i namiętność. Jest sugestywna, ekspresyjna i do końca zagadkowo niejednoznaczna.
Oliwia Drożdżyk – Maria Magdalena, „Jesus Christ Superstar”, Kujawsko-Pomorski Teatr Muzyczny
Wysoki poziom aktorstwa w tym spektaklu jest bezdyskusyjny, postanowiłam jednak w podsumowaniu wyróżnić najważniejszą rolę żeńską. Maria Magdalena w interpretacji Oliwii Drożdżyk kruchość i czułość skrywa pod zbroją przebojowości oraz zdecydowania. Świat zbyt często pokazywał, gdzie jej miejsce, a ona nie ma zamiaru znów pozwolić mu na zrujnowanie pragnień, które ledwie zaczęły kiełkować. Prawdę o swoich uczuciach odkrywa tylko wtedy, gdy nikt – nawet ukochany – jej nie słyszy. I nikt nie może wykorzystać tego, co czuje, by ją zranić. Aktorka tworzy świadomą siebie bohaterkę i czyta ją bardzo nowocześnie. To piękna, mądrze zagrana rola.
Katarzyna Hołub – Tanya, „Mamma Mia!”, Teatr Muzyczny w Łodzi
Przy takiej bohaterce jak Tanya można by pójść na skróty i „polecieć schematem”. Na szczęście Katarzyna Hołub nie stosuje najprostszych rozwiązań i nie idzie na łatwiznę. Tanya jest świadoma swojej wartości, inteligentna, bystra. Aktorka daje jej poczucie humoru, luz i klasę. Z wdziękiem unika ośmieszenia, zbanalizowania czy karykatury – mimo że bohaterowie „Mamma Mia!” to bardziej typy charakterologiczne niż subtelną kreską zarysowane postaci. Zawsze śmiejemy się z Tanyą – nie z niej. I nic dziwnego – w końcu to ona dyktuje warunki!
Katarzyna Kanabus – Elizabeth Proctor, „Czarownice”, Krakowski Teatr VARIETE
W tym spektaklu jest kilka postaci kobiecych zaprojektowanych tak, że skupiają uwagę od pierwszej chwili. Elizabeth wydaje się przy nich zwyczajna, pospolita. A jednak Katarzyna Kanabus działa według konsekwentnie zarysowanego planu i, używając prostych środków, czyni z Elizabeth jedną z najciekawszych bohaterek. Skromną, pobożną, posłuszną, ale emanującą wewnętrzną mądrością i zdecydowaniem. Nie jest zasługującą jedynie na współczucie żoną. Wybory, których dokonuje, oddają jej sprawczość – mimo sytuacji, w której się znalazła. To złożona z niewielkich elementów, oszczędna, ujmująca rola.
Dominik Koralewski – Beetlejuice, „Beetlejuice”, Teatr Rozrywki
Bywalcy Teatru Rozrywki wiedzą, że ten aktor z niewielkiej roli potrafi uczynić epizod, o którym się pamięta. Podobnie jak pamięta się śpiewane przez niego utwory, wykonywane charakterystycznym, smaganym wiatrem głosem.
Jako tytułowy bohater musicalu w reżyserii Jacka Mikołajczyka jest chodzącym (a raczej biegającym) antonimem określenia: powściągliwa gra aktorska. I taki właśnie ma być! Pojawia się znienacka, wszędzie go pełno, „śmieszy, tumani, przestrasza”, tańczy, śpiewa, gada (i godo) do publiczności.
Ten truposz – wulkan energii na sterydach to jedna z najważniejszych ról w dorobku aktora. I taka, którą koniecznie trzeba zobaczyć. Zresztą, jak informuje jeden z plakatów do „Beetlejuice’a” w foyer Teatru Tozrywki– „ignorowanie go jest niezdrowe”.
Paweł Mielewczyk – John Proctor, „Czarownice”, Krakowski Teatr VARIETE
Prawda i siła Johna Proctora wynikają z jego dogłębnego przekonania o słuszności obranej drogi. Gdy poddaje się namiętności, wywraca ona do góry nogami wszystko, w co dotychczas wierzył i co nie budziło w nim żadnych wątpliwości. Walczy o siebie w sposób czasem daleki od szlachetności, odpowiedzialnością za podjęte decyzje obarczając kobietę, jednak wewnętrzna uczciwość każe mu się zatrzymać, dostrzec popełnione błędy i nie pogrążyć w szaleństwie oskarżeń.
Paweł Mielewczyk bez nadekspresji, precyzyjnie odmierzanymi spojrzeniami i gestami buduje wiarygodną, wielowarstwową rolę.
Anna Surma – Maxine, „Beetlejuice”, Teatr Rozrywki
Maxine to zmanierowana partnerka Maxiego z pretensją do bycia damą z klasą. Przekonana o własnym znaczeniu i wyjątkowości opinii, które wygłasza, jest satyrą na wszystkie egzaltowane celebrytki i influencerki świata, anonsujące światu kolejne głupoty z miną odkrywczyń nowych pierwiastków.
To niewielki epizod – ale tak smaczny, że można by go zapętlić i oglądać w kółko.
Julia Totoszko – Abigail Williams, „Czarownice”, Krakowski Teatr VARIETE
Abigail Williams ma twarz anioła, który zstąpił na ziemię. I przez chwilę takim aniołem się wydaje – słodkim, delikatnym, niewinnym i pięknym, niczym pierwiosnki w hymnie śpiewanym przez mieszkańców Salem. Julia Totoszko kreuje Abigail konsekwentnie i z wyczuciem, pokazując młodą kobietę o złożonej psychice. Czego bardziej pragnie – ucieczki z zapyziałego miasteczka i niezależności czy zemsty? Potrafi kochać, a może jest zręczną i bezwzględną manipulatorką? A jeśli tak, robi to z własnej woli czy dostosowuje się do reguł patriarchalnego świata?
Młoda aktorka nasyca swoją kreację wieloma odcieniami, nie stawiając kropki nad „i”, a pytania dotyczące motywów postępowania bohaterki pozostawiając otwartymi.