EN
13.01.2022, 13:48 Wersja do druku

Podstawowa społeczna komórka

"Wyszedł z domu. Tak zwana komedia" w reż.  Marka Fiedora we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Pisze Konrad Pruszyński na swoim blogu.

fot. Filip Wierzbicki / mat. teatru

Pewnego dnia mąż Ewy i ojciec Gizeli oraz Beniamina wychodzi z domu. Po pewnym czasie Henryk zostaje dostarczony z powrotem do mieszkania. Problem w tym, że nic nie pamięta, nie definiuje najprostszych pojęć, a do żony i córki mówi per pani. Proces swoistej resocjalizacji Henryka staje się pretekstem do obnażenia śmieszności i pozorności relacji występujących w rodzinie.

Spektakl w reżyserii dyrektora Wrocławskiego Teatru Współczesnego Marka Fiedora rozpoczyna dość enigmatyczna i mocno rozbudowana scena modlitwy Ewy. Kobieta nie tylko rozpacza z powodu zaginięcia męża, ale również przeżywa coś na kształt tożsamościowego kryzysu. Henryk zdawał się decydować o trybie jej życia, stymulował do aktywności i nadawał sens najzwyklejszym czynnościom. „Co mi po tej ręce jeśli on jej nie dotyka”?  Sytuacja w domu staje się naprawdę poważna kiedy kobieta coraz częściej sięga po kieliszek, a pozostawione same sobie dzieci nie otrzymują należytej uwagi (Beniamin: „Czasem całe dni przejdą i nic mądrego od dorosłych nie usłyszysz”).

Oczekiwany powrót Henryka do domu, niezależnie od jego obecnego stanu, na nowo porządkuje życie Ewy, pozwala jej wtłoczyć się w rozpoznany i wygodny schemat, w którym powtarzanie wytartych frazesów o sile rodziny jest nie tylko dopuszczalne, ale wręcz oczekiwane. Kobieta prosi o pomoc w resocjalizacji ojca Gizelę, wprowadzającą go w tajniki zależności społecznych, a przede wszystkim politycznych, panujących w kraju. Córka funduje ojcu pokrzepiający przegląd prasy (głównie „Gazety Polskiej”) oraz artykułów o ataku na rodzinę (Jan Paweł II), sile katolickiej rodziny (Henryk Goryszewski), roli kościoła we współczesnym świecie (wiadomo - prezes) czy o przewadze komunizmu nad „ideologią gender” (ojciec dyrektor). Wszystko to okraszone powracającymi urywkami audycji z rozpoznawalnym sygnałem Programu Trzeciego Polskiego Radia, którego słuchanie może dziś być przez niektórych utożsamiane z politycznym manifestem.

Problem ze stosunkiem Ewy do Henryka ujawnia się jednak już wtedy, gdy policjant poszukujący zaginionego, prosi matkę oraz Gizelę o podanie rysopisu ojca. Kobiety nie potrafią wskazać żadnych przydatnych z punktu widzenia mundurowego informacji. Kiedy Henryk się odnajduje i w swoim nowym wcieleniu wydaje się być szczęśliwszy niż kiedykolwiek, Ewa usilnie stara się mu wytłumaczyć dlaczego się myli i jakie są przyczyny jego permanentnie złego samopoczucia. Taka postawa bynajmniej  nie uniemożliwia jej szerzenie górnolotnych frazesów o „rodzinie, mimo kryzysu, będącej podstawową komórką społeczeństwa, na której rozkład nie pozwoli”.

Obrazu śmieszności rodziny dopełniają wskazówki Henryka kierowane w stosunku do Gizeli oraz Beniamina, którym radzi: „Ty, Benku, bądź zawsze mężczyzną, to twój obowiązek i twoje prawo, czyść zęby, myj ręce […] A ty, Gizelo, bądź zawsze kobietą, myj nogi, kształć swój charakter”. Mądrości doprawdy godne wszelkiego uznania.

- „Wyjście z domu” pozwala ujrzeć pewne rzeczy takimi, jakimi są naprawdę – jako zlepek stereotypów i pustych haseł. Domem w sztuce Różewicza jest człowiek, rodzina, ale również Polska – kraj pozbawionych kręgosłupa oportunistów, którzy cynicznie służąc władzy, stają się wyznawcami paranoicznej ideologii – pisze w programie spektaklu Marek Fiedor.

Realizacyjnie spektakl WTW oceniam ambiwalentnie. Z jednej strony doceniam ciekawe rozwiązania sceniczne (kamera w żyrandolu czy lodówce) oraz świetnie ograną scenografię, z drugiej strony formy jest w tym przedstawieniu, w moim mniemaniu, trochę za dużo. Interpretacyjnie „Wyszedł z domu” musi być również głęboko jednostronny, bowiem liczne nawiązania do pewnych poglądów (rodzina, kościół), osób (bracia Kaczyńscy, Tadeusz Rydzyk) czy mediów (Trójka) są tu jednoznaczne i silnie narzucające się, a mimo iż na poziomie czysto osobistym zgadzam się ze spojrzeniem twórców, nie zmienia to faktu, że realizacyjnie można było pokusić się o szersze ujęcie problemu, bowiem zakłamanie, hipokryzja, pozoranctwo i ślepe przywiązanie do pewnych idei nie muszą być charakterystyczne tylko i wyłącznie dla jednej, obecnie rządzącej grupy.

Autor: Tadeusz Różewicz, reżyseria: Marek Fiedor, scenografia: Nika Jaworowska, obsada: Zina Kerste, Mariusz Kiljan, Dominika Probachta, Tomasz Taranta, Maciej Kowalczyk. Premiera: 08.01.2022. Czas trwania: 80 min.

Tytuł oryginalny

Podstawowa społeczna komórka

Źródło:

kpruszynski.blogspot.com
Link do źródła