„Nowe szaty cesarza” wg Hansa Christiana Andersena w reż. Pawła Szkotaka w Teatrze Miniatura w Gdańsku. Pisze Urszula Korąkiewicz w portalu Gdansk.pl.
“Nowe szaty cesarza”, jedna z najbardziej znanych baśni Hansa Christiana Andersena, ani trochę nie traci na aktualności. To nie banał, a, jak widać, nieustające źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń teatralnych (i nie tylko) artystów. Na tapetę, a raczej na deski Teatru Miniatura tekst klasyka wziął Paweł Szkotak (reżyserujący wcześniej “Pinokia”) i w spektaklu wrócił do istoty teatru lalki. To wyzwanie dla wyobraźni młodych widzów.
Spektakl wielu lalek
“Nowe szaty cesarza” to spektakl wyłącznie lalkowy, co dla wielu młodych widzów będzie nowością, a nawet ekspresową lekcją na temat tego, jakie formy lalki mogą przyjąć w teatrach na świecie. Znalazły się tu jawajki, pacynki, kukły, tintamareski (ludzka twarz przy lalkowym ciele), tzw. kłapacze, a nawet japońskie laleczki kokeshi (postacie Ping, Pong i Peng). Dla samego Teatru Miniatura to odświeżenie jego - długiej przecież - lalkarskiej tradycji.
Spektakl wizualnie jest uszyty na miarę. Postacie (a także i widzowie) znajdują się w “krawieckim” świecie. Pełnym włóczek, szpulek, igieł czy naparstków. Nie bez powodu - na oczach widowni powstają iluzoryczne szaty cesarza, ale i tkana jest cała, osadzona w tym przypadku w japońskim klimacie opowieść.
Największą zaletą spektaklu jest klimat i strona wizualna spektaklu. Oszczędna scenografia “ożywa” i porusza się przed widzami, przenosząc ich w poszczególne miejsca akcji (pałac cesarza, cesarski ogród czy “warsztat” krawców), a efekt podbijają efektowne wizualizacje - malownicze japońskie widoki z majestatyczną górą Fuji na czele. Wszystko to tworzy teatralną magię, której (młodzi i ci starsi) szczególnie po teatrze lalkowym mogą oczekiwać.
Scenografia na pierwszym planie
Samej historii, o zgubnej próżności, pełnej mądrości i humoru, w porównaniu ze scenograficznym rozmachem, przydałoby się natomiast więcej reżyserskiej fantazji. Bo sam morał opowieści nieco się rozmywa w coraz głośniejszym szmerze na widowni. Może było trzeba większej interakcji z dziećmi (które ożywiają się i chętnie klaszczą w wyraźnie bardziej interesujących ich segmentach z piosenkami), może mniejszej dosłowności, a większej inscenizacyjnej różnorodności - kolejne “wyjazdy” cesarza razem z pałacem część, coraz bardziej kręcącej na siedzeniach publiczności zaczęły nużyć.
Być może też - to po prostu kwestia widowni i jej podejścia - w końcu skupić dziecięcą uwagę na prawie godzinę, nie jest łatwo. Szkoda ją tracić, bo w “Nowych szatach cesarza” jest i na czym zawiesić oko nie tylko na wspaniałych lalkach. Da się odszukać współczesny humor dla starszych - jeden z krawców to, jako żywo, gigant mody Karl Lagerfeld - i znaleźć mądry morał, choć w przeciwieństwie do cesarza, nieco skrył się za magicznymi teatralnymi szatami.
"Nowe szaty cesarza" to pierwsza w tym sezonie propozycja Teatru Miniatura grana na jego deskach - wcześniejsze dwa spektakle były wystawiane w Europejskim Centrum Solidarności ("Bibuła w tapczanie") i Muzeum II Wojny Światowej ("Lot Maksymiliana").
Kiedy kolejne przedstawienia?
Spektakl będzie można oglądać niemal całą jesień. Najbliższe pokazy zaplanowane są 22 października o 10.00 i 12.00, 23 października o 10.00, 26 października o 12.00 i 28, 29, 30, 31 października o 10.00.
Bilety w cenach 40 zł (normalny) i 38 zł (ulgowy) można nabyć w kasie teatru.