18.12.2019 Wersja do druku

Pekin, czyli innego końca świata nie będzie

"Potop. Poemat o końcu świata" to przejmujące rekwiem o pozbawieniu przynależności i procesualnym wykorzenieniu, w którym wzruszenie miesza się z przerażeniem. To teatr czuły na sprawy społeczno-polityczne i o dużym potencjale uwrażliwiającym - o spektaklu wg powieści Salci Hałas w reż. Ewy Ignaczak w Teatrze Gdynia Główna pisze Wiktoria Formella z Nowej Siły Krytycznej.

Kozły stolarskie. Emaliowane wiadra i dzbany. Sznury do suszenia prania. Trzy potężne deski wyznaczające lokalne drogi. Wszechobecna woda demolująca budowlaną prowizorkę. Zamiast mew - mnóstwo wolnożyjących kotów. I jeszcze kartonowa makieta miasta. Dominująca tymczasowość od razu przywołuje skojarzenia ze scenografią Mirka Kaczmarka do "Sprawy Dantona" w reżyserii Jana Klaty. Czy podobnie wygląda "miasto z morza i marzeń"? Obraz Gdyni wyłaniający się z kart opublikowanego w tym roku "Potopu. Poematu przewlekłego o końcu świata" ma niewiele wspólnego z kąpieliskowym wizerunkiem miasta, który znają turyści. Wprawdzie Salcia Hałas poprzedza utwór czułą dedykacją ("mojemu pięknemu miastu"), jednak po zapoznaniu się z jego treścią, zyskuje ona wymiar ironiczny. Autorka portretuje jedną z najstarszych dzielnic , która jest "przeznaczona do rewitalizacji/ poprzez likwidację". Prowadzi nas przez długą (od przed wojny), dość zawiłą historię mi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Wiktoria Formella

Data:

18.12.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe