EN
24.07.2006 Wersja do druku

Parking kontra teatr Jandy

Ostatnie lata nauczyły mnie, że jeżeli ktoś chce zrobić coś dla Warszawy i jej mieszkańców, na przykład zorganizować ciekawe miejsce kulturalne, ośrodek artystyczny, klub albo galerię, może liczyć na jedno: okoliczni mieszkańcy w imię własnej wygody zrobią wszystko, aby taką inicjatywę utrącić. Tak było w przypadku klubu Le Madame, tak jest w przypadku Teatru Polonia - pisze Roman Pawłowski w Stołecznej Gazecie Wyborczej.

Członkowie wspólnoty mieszkaniowej przy Pięknej pod tym względem nie zawiedli. Ich protest może na długie miesiące zablokować działalność teatru, który Krystyna Janda stworzyła od podstaw wielkim nakładem pracy. Wszystko przez kilka miejsc parkingowych na podwórku, o które rozbudowa głównej sceny miałaby uszczuplić parking dla mieszkańców. Nie od dzisiaj wiadomo, że warszawiacy, gdyby mogli, trzymaliby swoje auta w sypialni, tak bardzo je kochają i tak drżą o ich bezpieczeństwo. W tym wypadku jednak wspólnota strzela sobie samobója. Powstanie Teatru Polonia stwarza szansę, że brudne, cuchnące podwórko na tyłach placu Konstytucji przestanie przypominać więzienny dziedziniec. Stanie się przyjazne dla ludzi. Instytucje kultury cywilizują centra miast, sprawiają, że łatwiej, przyjemniej i bezpieczniej się w nich żyje. Wszędzie na świecie sąsiedztwo teatru jest pożądane i zwiększa atrakcyjność nieruchomości, a co za tym idzie - cenę. W

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Parking kontra teatr Jandy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 171

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

24.07.2006

Wątki tematyczne