15.06.2006 Wersja do druku

Palmę pierwszeństwa dzierży Jaracz

Choć łódzkie teatry przygotowały 35 premier scenicznych i kilka czytanych, a recenzenci przyznali dziesięć Złotych Masek, mijający sezon teatralny trudno uznać za wybitny. Właściwie nie można nawet nazwać go dobrym; nosił wszelkie cechy bezbarwnego średniactwa - pisze Michał Lenarciński w Dzienniku Łódzkim.

Spośród nowych realizacji na czoło wybiło się ledwie kilka. Zdecydowana większość nie mogła nawet aspirować do średniej krajowej, były też i takie spektakle, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Udziałowcami artystycznych skandali były dwie łódzkie sceny: Duża Sala Teatru Nowego i jedyna scena Teatru Powszechnego. Przyznam, że nie potrafię dokonać jednoznacznego wyboru, gdzie działo się gorzej. Wydaje się, że odrobinę lepiej było jednak w Nowym, bo tam klęski jednej sceny ratowały spektakle przygotowane w Małej Sali teatru. Staro w Nowym. Wyjątkowo nieudana była jedna z pierwszych premier tego sezonu - "Poszaleli" według "Dam i huzarów" Aleksandra Fredry. Sztukę pod tym tytułem wyreżyserował w "Nowym" Eugeniusz Korin, niegdysiejszy twórca teatralnych znakomitości. Niestety, w "Poszaleli" reżysera zawiodło wszystko: intuicja, talent, bezkrytyczna wiara w moc twórczą. Spektakl podszyty kabotynizmem reżysera (Korin był też au

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Szaro, buro, ponuro

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 140/17.06

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

15.06.2006

Tematy w toku