EN
28.02.2022, 11:09 Wersja do druku

Otoczeni obsesjami

O „Cześć… jestem Sara” w reż. Tomasza Wysockiego,  spektakl dyplomowy studentów IV r. Wydziału Aktorskiego AST w Krakowie.  Pisze Piotr Gaszczyński w Teatrze dla Wszystkich.


fot. Paweł Matula

Cześć… jestem Sara– spektakl dyplomowy studentów IV roku aktorstwa krakowskiej AST, to podróż do wnętrza zwykłego człowieka otoczonego przez swoje lęki, nadzieje, drobne, codzienne sprawy. Przedstawienie utrzymane w konwencji czarnej komedii, ale mające swoją refleksyjną podbudowę, pozwoliło widzom na przejrzenie się w lustrze własnych myśli i towarzyszących nam na co dzień rozmaitych uczuć.

Przestrzeń sceny została podzielona na kilka miejsc stanowiących osobne enklawy, w których rozgrywają się poszczególne fragmenty spektaklu. Niekiedy „wyspy” za sprawą aktorów przenikają się wzajemnie, łączą w większy archipelag. Mamy więc m.in. bar w głębi sceny, sofę i poczekalnię na środku, przestrzeń „domową” z przodu i kąt z postawionym pianinem. Akcja toczącego się przedstawienia jest swego rodzaju kolażem krótszych i dłuższych scen, pochodzących z książki Hanocha Levina Królestwo wszechwanny. Proza, skecze, piosenki, poezja. Aktorzy zostali postawieni w różnych sytuacjach, będących wariacjami na temat codzienności. Śledzimy zatem zabawną kłótnię w poczekalni do lekarza, która z każdą minutą przeradza się w coraz większy konflikt, relację ojca i syna – tu metaforycznie przeniesionej do historii ze Starego Testamentu (Abraham-Izaak) czy absurdalną, komiczną scenę w kinie, którą można by nazwać „Jak stracić dziewczynę w trakcie krótkiego wyjścia do toalety”. Nie brakuje również samozwańczych teoretyków fizyki i geografii (zabawne deliberacje na temat tego czy Ziemia jest płaska i czy coś takiego jak Australia na pewno istnieje).

W całym tym galimatiasie próbuje odnaleźć się tytułowa Sara – everyman, która biernie lub czynnie uczestnicząc w poszczególnych scenach, jest zmuszona do konfrontacji z ludźmi czy sytuacjami, które ją męczą, budzą niepokój czy strach. To trochę tak, jak gdyby brała udział w wizualizacjach własnych lęków, projektowała stany emocjonalne na sytuacje sceniczne. Każdy z nas czasem wybucha, irytuje się, musi wysłuchiwać czyichś bzdur, pragnie miłości lub się jej boi, chce zamienić się w bajkową postać (np. w Arielkę, która pod koniec spektaklu wypełza przez okno) i rozpłynąć się w nicości. Wydaje się, że postacie, uwięzione w sieci relacji z innymi, rozpaczliwie szukają drogi ucieczki z uwierającej rzeczywistości.

Paleta osobowości występujących w tekście izraelskiego pisarza stwarza świetne warunki młodym aktorom i aktorkom, daje możliwości sprawdzenia się w wielu odsłonach w ramach jednego przedstawienia. Studentki i studenci wykorzystują to, prezentując widzom kilka wersji swoich postaci przy użyciu różnych środków i stopnia ekspresji. Spektakle dyplomowe należy traktować jak poligon doświadczalny dla aktorów i aktorek. Utwór Levina daje im tę sposobność.


fot. Paweł Matula

Niestety w obliczu toczącej się wojny tuż za polskimi granicami, nie da się całkowicie uciec myślami w słodko-gorzki świat Sary… choć z drugiej strony może to i dobrze, bo sztuka to również budowanie wspólnoty między sceną a widownią, dotykanie rzeczywistości tej poza budynkiem teatru. I choć każdy z nas wolałby, żeby nigdy do takiej sceny nie doszło, to najbardziej przejmującym momentem wieczoru w AST była minuta ciszy dla ofiar rosyjskiego szaleńca. I wydaje się, że ten najtrudniejszy sprawdzian z człowieczeństwa będzie dotyczył nas wszystkich – nie tylko tytułowej bohaterki spektaklu.

Tytuł oryginalny

Otoczeni obsesjami

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Piotr Gaszczyński

Data publikacji oryginału:

28.02.2022