05.11.2020, 15:43 Wersja do druku

Opowieści rodzinne: Dariusz Gnatowski

fot. Film Polski


Zawsze pogodny i życzliwy, choć życie nie szczędziło mu cierpienia. Siłę czerpał ze świadomości, że ma obok ukochaną Anię i Julię.

Tylko dzięki cierpliwości mojej żony jesteśmy tak długo małżeństwem - podkreślał aktor Dariusz Gnatowski. Z Anną spędził prawie 30 lat. Mógł na nią liczyć i w chwilach radosnych, i w tych ciężkiej próby.

Wychowywał się na Górnym Śląsku. Od dziecka miał predyspozycje do aktorstwa - śmiały, otwarty, umiał parodiować innych i rozśmieszać otoczenie. Jego największą pasją był futbol. Mieszkał blisko stadionu Górnika Zabrze, klubu, który należał do europejskiej czołówki.

Darek prosił rodziców, by kupowali mu gazety sportowe i dzięki temu nauczył się czytać, zanim poszedł do szkoły. W liceum udzielał się w kabarecie i teatrze poezji, brał udział w konkurs ach recytatorskich. Ale dopiero rok po maturze ruszył do szkoły teatralnej w Krakowie, wcześniej myślał o dziennikarstwie. Po studiach związał się z Teatrem STU, wszedł w artystyczny świat. Na jednym z wernisaży spotkał swoją drugą połowę, przedszkolankę Annę Wach.

- Żona miała charakterystyczne buty z blaszkami. Śmialiśmy się z tych blaszek i tak to poszło... Od rzemyczka do kamyczka... u szyi - wspominał aktor z charakterystycznym poczuciem humoru. Ania też uległa jego czarowi, pobrali się i stworzyli udany związek. Z radością powitali na świecie jedyną córkę, Julię. Żona dobrze znosiła niedogodności związane z jego zawodem. - Darek czasem pracuje 24 godziny na dobę, a czasem ma wolny tydzień. Trudno cokolwiek zaplanować-opowiadała, żartując, że mimo to nie ma syndromu stewardesy: - Gdy mąż wraca do domu po dłuższej nieobecności, nie przeszkadza mi, nie wadzi. Wręcz przeciwnie! Ceniła go za inteligencję, pogodę ducha i wesołość. Przymykała oko na to, że bywa niecierpliwy i wybuchowy. Aktor uwielbiał chwile w domowych pieleszach i starał się wynagrodzić kobietom swojego życia czas spędzany osobno. Kochał śląską kuchnię. Kiedy tylko mógł, gotował swoim dziewczynom ich ulubione potrawy, a one chwaliły jego talent.

Ponad dekadę temu przenieśli się do domu z ogrodem w Gorzkowie koło Wieliczki.

Cieniem na ich szczęściu kładła się obawa o zdrowie Dariusza. Zdiagnozowano u niego cukrzycę typu 2, która zdążyła już poczynić spustoszenia w organizmie. Groziła mu amputacja stopy - po kontuzji powstała rana i długo nie chciała się goić. Przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim. W tych trudnych chwilach czuł, jak bardzo jest kochany, zawsze mógł liczyć na wsparcie żony i córki. Także one dopingowały go do zmiany trybu życia i walki z nadwagą. - Schudłem dzięki temu. Pomogły mi wyjść na prostą - podkreślał. Zrzucił aż 25 kilogramów. By pomóc innym chorym, założył fundację i jeździł po kraju ze sztuką „Słodki drań". Grał dyrygenta nie radzącego sobie z cukrzycą, a potem odbywały się warsztaty edukacyjne. Organizował też marsze diabetyków, w których towarzyszyła mu ukochana córka. Był dumny, gdy ukończyła studia historyczno-kulturowe. Cieszył się na myśl, że kiedyś zostanie dziadkiem. Snuł też zawodowe plany:- Zawsze się ma marzenia, nowa rola, nowe historie - mawiał z entuzjazmem i zarażał nim innych.

20 października aktor trafił nagie do krakowskiego szpitala. - Kolega wysłał SMS po godzinie 19:00, żeby się modlić za Darka, bo jest w stanie krytycznym - wspomina Piotr Cyrwus. Nie zdążyli - zmarł. Mimo długiej akcji reanimacyjnej nie udało się go uratować. Potem przyszedł wynik testu na koronawirusa - potwierdziły się przypuszczenia, że zaraził się COVID-19. Rodzina i przyjaciele pogrążyli się w bólu. - Jaki to był wspaniały kompan. Opowiadał dowcipy po góralsku z akcentem nie do podrobienia. Był przy tym skromny i życzliwy życzliwością, jaka już dzisiaj jest na wymarciu - takim wpisem pożegnała go aktorka Joanna Kurowska.

Pustki, którą po sobie zostawił, nic nie zapełni.


Tytuł oryginalny

Opowieści rodzinne: Dariusz Gnatowski

Źródło:

Dobry Tydzień Nr 45/02-11-20 K. S.