„Jaszczurunia" to historia wychowanego przez kaczki krokodyla, który odkrywa, że nie jest ich biologicznym dzieckiem. To sześćdziesięciominutowy spektakl, który doceni nie tylko młodsza publiczność Opolskiego Teatru Lalki i Aktora.
Na scenie wystąpi ponad dwudziestu zwierzęcych bohaterów, m.in. złodziejski gang Szczura i Niedźwiedzia, który porywa dla okupu, eleganckie Węże, które trzymają filiżanki koniuszkiem ogona oraz Siedmiu Ślepych Ninja, którzy w końcu odnajdują swoją życiową misję.
– To spektakl o rodzinie, podróży i o szczęśliwych spotkaniach. Pokazuje jak ważne są prawdziwe związki – mówi Marek Zakostelecky, reżyser i autor scenografii do „Jaszczuruni". -W barwnej formie mówimy o sprawach trudnych. Jest dużo humoru, a historia kończy się happy endem. Staraliśmy się, aby między końcem a początkiem było zabawnie.
„Jaszczurunię", specjalnie dla opolskich „Lalek", napisała Marta Guśniowska i jest to dwudziesty tekst jej autorstwa wystawiony w tym teatrze.
– Marta ma specyficzny humor, który nadaje tekstom lekkości – mówi reżyser. – Każdy tekst Marty, nad którym pracowałem, to była wędrówka. Tym razem jest podobnie, co wiąże się z pewnymi wyzwaniami, dlatego zdecydowaliśmy się na typowy spektakl lalkowy. Postaci jest blisko 30, więc czasami – pomimo tego, że zespół jest duży – brakowało nam rąk.
Dla aktorów oznacza to sporą gimnastykę na scenie.
– Każdy z nas ma do zagrania po kilka postaci, więc obecna jest idea transformacji z roli w rolę – mówi aktor Krzysztof Jarota, który w spektaklu wciela się w rolę Szczura, Kreta I, Pingwina i Orła. – Każda z postaci ma inną charakterystykę ruchu, inną dynamikę, co przekłada się również na inną interpretację czy tembr głosu. Oprócz zadań scenicznych mamy również te techniczne, więc jeśli w danym momencie nie gramy, to zmieniamy dekoracje, przesuwamy elementy scenografii, po to, aby za moment „wskoczyć" w kolejną postać. Spektakl trwa nieco ponad godzinę i po jego zagraniu czuję się jak po treningu. Ale to bardzo przyjemne uczucie.
Ten pełen zwrotów akcji spektakl gwarantuje dobrą zabawę nie tylko młodszej publiczności, ale również dorosłym.
– Stworzenie widowiska stricte lalkowego, bez dopowie-dzień aktorskich – czy to mimiką czy ruchem – jest wyzwaniem. Musimy stworzyć iluzję, że te lalki, podobnie jak świat wokół nich, żyją. To trudne, ale piękne zarazem -podkreśla Krzysztof Jarota.
Prapremiera „Jaszczuruni" odbędzie się w najbliższą sobotę (27 września). Spektakl jest adresowany do dzieci od szóstego roku życia.
– Dzięki tej historii przekonajcie się, że miłość i troska są bardziej wartościowe niż nowy rower i większe łóżko, z którego nie wystają nogi. Że w życiu bardzo ważne są relacje, które budujemy z bliskimi. I że trzeba uważać, o czym się marzy, bo naprawdę może się spełnić! -zachęcają twórcy.