12.11.2014 Wersja do druku

Opera dla 15 milionów

Piotr Beczała śpiewa w Nowym Jorku, a w rodzinnych Czechowicach-Dziedzicach - słuchają go w Dolby, widzą w HD i biją brawo na żywo - pisze Dorota Szwarcman w tygodniku Polityka.

W ciągu zaledwie ośmiu lat transmisje i retransmisje oper, baletów i spektakli teatralych stały się znaczącym zjawiskiem na rynku kinowym. Także w Polsce. Gorącą dyskusję wywołał ostatnio zamieszczony w "Gazecie Stołecznej" felieton Macieja Nowaka, w którym autor odmawia teatralnym transmisjom racji bytu, ponieważ rzekomo psują polski rynek. Pomijając absurd takiego stwierdzenia, faktem jest, że zjawisko się rozwija i będzie się rozwijać. Dziś spektakl z nowojorskiej Metropolitan Opera można obejrzeć na dużym ekranie nie tylko w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, ale także w Elblągu, Zamościu, Chrzanowie. Transmisję spektaklu teatralnego "Tramwaj zwany pożądaniem" [na zdjęciu] z londyńskiego National Theatre oglądali widzowie z Konina czy Opola Lubelskiego. W ostatniej dekadzie pojawiło się coraz więcej możliwości oglądania oper - nawet w domu: już nie tylko w telewizji (nieoceniony kanał Mezzo) czy na DVD, ale i w bezpośredniej transmisji

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Opera dla 15 milionów

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 46/12.11

Autor:

Dorota Szwarcman

Data:

12.11.2014

Tematy w toku