07.10.2011 Wersja do druku

Olsztyn. Urzędnicy tłumaczą się z decyzji ws. kultury

Takich stowarzyszeń jest w województwie prawie cztery tysiące, nie może być równych i równiejszych - tak samorządowcy wojewódzcy tłumaczą zwolnienie z pracy twórców Teatru Węgajty. W proteście artyści kilka dni temu zorganizowali happening.

- Musieliśmy podjąć taką decyzję, gdyż praca w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych była nie do końca spójna ze statutem - tłumaczyła wczoraj Anna Wasilewska, członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego. Jej zdaniem Teatr Węgajty jako stowarzyszenie nie może funkcjonować w ramach Centrum. Zdaniem twórcy teatru Wacława Sobaszka, takie stawianie sprawy jest zbyt biało-czarne. - Należy pamiętać, że najpierw był teatr, a dopiero potem powstało stowarzyszenie, które go wspierało. Poza tym traktowanie nas jak zwykłą organizację samorządową mocno ogranicza nam dostęp do środków z urzędu - mówi Sobaszek. Anna Wasilewska dementowała także wczoraj informację, jakoby Urząd Marszałkowski planował likwidację bibliotek pedagogicznych. Te placówki raczej pracują lokalnie, w powiatach. Nie mają zadań regionalnych, dlatego powinny podlegać starostom - przekonuje Anna Wasilewska. - Dotychczas spotkałam się z pozytywną reakcją starostów.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Na początku był teatr, a teraz go nie ma

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Olsztyńska nr 234

Autor:

Paweł Sobociński

Data:

07.10.2011

Wątki tematyczne