10.08.2021, 15:45 Wersja do druku

Olsztyn. Proces dyrektora teatru odroczony do końca listopada

Proces dyrektora olsztyńskiego teatru im. S. Jaracza w Olsztynie Zbigniewa Brzozy został odroczony do końca listopada. Na pierwszej rozprawie sąd odebrał wyłącznie wyjaśniania dyrektora, nie zdołał przesłuchać żadnych świadków. Brzoza nie przyznaje się do tego, że utrudniał działalność związkową pracownikom teatru.

fot. Maciej Lewandowski

Przed Sądem Rejonowym w Olsztynie rozpoczął się we wtorek proces dyrektora teatru im. S. Jaracza w Olsztynie Zbigniewa Brzozy (zgodził się na podawanie pełnych personaliów – PAP). We wtorek sąd chciał odebrać wyjaśniania od oskarżonego i przesłuchać kilku świadków. Ponieważ Brzoza bardzo obszernie odnosił się do każdego z zarzutów sąd zdecydował, że przesłuchania świadków odbędą się w innym terminie.

Zbigniew Brzoza został oskarżony o to, że od 2018 do 2019 roku jako dyrektor teatru S. Jaracza w Olsztynie utrudniał działalność związkową w teatrze. Utrudnianie to polegało, wedle aktu oskarżenia, m.in. na niekonsultowaniu wszystkich decyzji dotyczących m.in. zmian w regulaminach z przedstawicielami związków, nie zasięgał ich opinii u przedstawicieli związków zawodowych oraz, w przypadku innych decyzji, dawał związkowcom krótszy czas do wyrażania swojego zdania, niż należało. Zarzuty te odnoszą się w szczególności do związkowców z "Solidarności", do tej organizacji związkowej należeli pracownicy działu obsługi widzów, którym Brzoza znacznie ograniczył przywileje po objęciu stanowiska dyrektora teatru.

Do oskarżenia dyrektora doszło po kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

Zbigniew Brzoza nie przyznał się do winy. W kilkugodzinnych wyjaśnieniach mówił, że po poprzednim dyrektorze teatru Januszu Kijowskim zastał teatr, w którym zespół był źle wynagradzany - 70 proc. pracowników zarabiało 2,2 tys. zł. Jednocześnie była grupa osób "uprzywilejowanych", które zarabiały ponad 10 tys. osób. Wśród takich osób, jak podał Brzoza, byli pracownicy działu zajmującego się sprzedażą biletów, którzy założyli "Solidarność". Dyrektor teatru podał, że za dobre wyniki sprzedażowe otrzymywali oni po 20 tys. zł premii miesięcznie. "To było absolutnie niespotykane w żadnym polskim teatrze" - podkreślił Brzoza.

Brzoza powiedział, że pracownicy biura zajmującego się sprzedażą biletów niejako sabotowali niektóre działania, np. odmówili wprowadzenia do systemu sprzedaży biletów na festiwal teatralny "Demoludy". Podał, że nie mieli odpowiedniego wykształcenia do tego, by w kompetentny i skuteczny sposób docierać do widza. Jako przykład podawał, że mówiąc o spektaklu opartym na "Opętanych" Gombrowicza mówili, że to "spektakl tylko trochę śmieszny".

Dyrektor Brzoza wyjaśniał, że celem jego działalności w olsztyńskim teatrze jest podniesienie jego działalności artystycznej i stworzenie zespołu aktorskiego z prawdziwego zdarzenia. Podawał, że za jego dyrekcji zespół zaczął wyjeżdżać na festiwale teatralne i przywozić z nich nagrody. Podał, że rozpiętość w zarobkach pracowników teatru znacznie się zmniejszyła.

Wielokrotnie zapewniał, że jego działania jako dyrektora teatru "nie były +przemocowe+" i nie miał na celu łamanie praw związkowych. "Nie miałem świadomości, że łamię jakieś związkowe zapisy, jak tylko posiadałem taką wiedzę, natychmiast zmieniałem działanie. Nie było moim celem działanie z zamiarem łamania zapisów ustawy o związkach zawodowych, przysięgam" - mówił.

Brzoza przyszedł do sądu z "Krzyżem wolności i solidarności" wpiętym w klapę marynarki. Nadał mu go prezydent Bronisław Komorowski w 2015 roku, a legitymację nadania podpisał prezydent Andrzej Duda.

W związku z procesem Brzozy przedstawiciele NSZZ "Solidarność" urządzili na schodach przed sądem pikietę. Trzymali związkowe flagi i transparenty z hasłami: "Solidarność to nie zmora czas osądzić dyrektora" oraz "Czy w fabryce, czy w teatrze prawo pracy waży zawsze". Te i inne hasła związkowcy "Solidarności" wykrzykiwali też przez megafon. Wśród protestujących nie było pracowników teatru Jaracza.

Pracownicy teatru, w tym aktorzy, zebrali się na chodniku przed sądem. W grupie tej była m.in. wieloletnia działaczka "Solidarności", honorowa obywatelka Olsztyna i aktorka – Irena Telesz. Grupa ta wspierała Brzozę, na okrzyki działaczy "Solidarności" pracownicy teatru odkrzykiwali m.in. "Chodźcie do teatru, zobaczcie spektakle", "Skąd wiecie, co się u nas dzieje, jak nie jesteście z teatru?".

Przedstawiciel związków zawodowych w teatrze obserwuje proces jako widz na sali rozpraw. 

Źródło:

PAP