21.06.2013 Wersja do druku

Okiem Jerzego Stuhra. Widowisko i telewizja

- Z tego, co mi się skarżyli kamerzyści, realizatorzy, co trochę sam widziałem - można wyciągnąć wniosek, że zanika sztuka realizacji widowiska telewizyjnego. Ci ludzie tego po prostu nie umieją robić. I trudno się dziwić. Kiedy się filmuje na co dzień i przez cały czas dwóch polityków wzajemnie się naparzających, to zatraca się umiejętność artystycznego ustawienia kadru - mówi Jerzy Stuhr po Festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie.

Szybko przebrzmiał ważny festiwal słuchowisk radiowych i sztuk telewizyjnych "Dwa Teatry" w Sopocie. Miał się tam sprawdzić pomysł z równoległym przedstawianiem jednoaktówek Fredry w telewizji: z Katowic, z Krakowa i z Warszawy. Festiwal zostawił na Panu jakiś ślad? Jak te wszystkie kontrplany będą, to powstanie z tego film telewizyjny. Pamiętam, że taki zarzut wysunął Maciej Prus, na tymże właśnie festiwalu w Sopocie przed kilku laty, gdy był przewodniczącym jury - pod adresem wybitnego przedstawienia Waldemara Krzystka "Wizyta starszej pani", w którym miałem zaszczyt brać udział z Krystyna Jandą, z Marianem Opanią i z wieloma innymi aktorami. To miasteczko upadłe, w którym rzecz realizowaliśmy, ono samym swoim wyglądem opowiadało o degradacji, o tym, że się ci mieszkańcy zaprzedali z nędzy, z biedy, zaprzedali się w zbrodnię. Czy to uwłaczało wymowie, że Alfred Jill, grany przeze mnie biegał jak oszalały podcieniami tego zrujnowanego

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Okiem Jerzego Stuhra. Widowisko i telewizja

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska nr 143

Autor:

Notowała: Maria Malatyńska

Data:

21.06.2013