Choć przeszkadza zbyt duża ilość martyrologii, brakuje dystansu do tematu, przedstawienie dowodzi, że gdański teatr konsekwentnie podejmuje marginalizowane kwestie - tym razem deportowanych i repatriantów ze Wschodu - o spektaklu "Ruscy" Radosława Paczochy w reż. Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku pisze Wiktoria Formella z Nowej Siły Krytycznej.
Na środku sceny, tyłem do widowni, stoi dziewczyna we współczesnym kostiumie. Wiera (Magdalena Gorzelańczyk) jest jasno oświetlona, jej ciało rzuca dwa cienie po obu stronach sylwetki. Magdalena Gajewska powtórzyła ten pomysł w scenografii. Podłogę Starej Apteki (nowa scena Teatru Wybrzeże w Gdańsku) pokrywa tłuczeń, w tle stoi przepołowiony wagon bydlęcy, taki jakimi wywożono Polaków ze wschodu kraju w głąb stalinowskiej Rosji. Prosty pomysł odzwierciedla główny temat spektaklu wyreżyserowanego przez Adama Orzechowskiego - dramatyczne losy deportowanych i repatriantów, których tożsamość narodowa jest wielokrotnie kwestionowana, a przez to nigdzie nie mogą czuć się zaakceptowani. Rodzina Wiery od ośmiu pokoleń mieszka w Kazachstanie. Mimo to dziewczyna u progu dorosłości, dzięki staraniom bliskich, czuje się Polką. Urzędniczka w polskiej ambasadzie (Katarzyna Dałek) próbuje jednak zakwestionować jej tożsamość, wtłacza w kulturowy schem