Wszyscy wymieniani na giełdzie kandydaci słyną ze zdolności organizacyjnych, pomysłów, kreatywności. Obowiązkiem resortu jest wzięcie na siebie odpowiedzialności za te kandydatury. Czyżby ministerstwu brakowało rozeznania w świecie teatru? Może się okazać, że to akurat scena faktu. Niestety... - Łukasz Gazur komentuje w Dzienniku Polskim "giełdę nazwisk" kandydatów na dyrektora Narodowego Starego Teatru w Krakowie.
Niedawno na antenie Radia Kraków w gronie dziennikarzy dyskutowaliśmy o teraźniejszości Starego Teatru. Pod Wawelem wielu, od widzów po krytyków, lubi wciąż powtarzać: "Nie ma tu już legendy Swinarskiego". To prawda, ta scena prześniła swój sen o wielkości, bo i czasy dla teatru mamy inne. Zmieniła się estetyka, myślenie o teatrze... Mimo to byłoby nieuczciwością nie zauważyć kilku ważnych spektakli, choćby Jarzynowej "Iwony, księżniczki Burgunda". Ciekawsza jest jednak sytuacja, gdy narodowa scena, teatr wciąż stojący w rzędzie najważniejszych w kraju, może stać się miejscem eksperymentu. Zarówno Jarzyna, jak i wymieniany przez dużą część zespołu aktorskiego Szydłowski, nie chcą zostawiać swoich dotychczasowych teatrów. Czy to się sprawdzi? Zagranica zna takie zjawiska i nieraz się one sprawdzają. Do Polski dociera właśnie taki trend, bo dyrektorem warszawskiego Teatru Dramatycznego ma zostać Tadeusz Slobodzianek, dyrektor Teatru Na W