28.09.2016 Wersja do druku

Nowy Jork. Były owacje, ale i pojedyncze gwizdy

"Za każdym razem, gdy niecierpliwiłem się w trakcie tego spektaklu, niektóre jego aspekty z powrotem mnie przyciągały" - napisał recenzent gazety "New York Times".

W poniedziałek wieczorem nowojorskiego czasu spektakl "Tristan i Izolda" w inscenizacji Mariusza Trelińskiego otworzył nowy sezon artystyczny w prestiżowej Metropolitan Opera. Żaden polski reżyser nie dostąpił przed Trelińskim tego zaszczytu, przynajmniej od stu lat. Spektaklem zadyrygował Simon Rattle, główne role zagrali Nina Stemme i Stuart Skelton. Pierwsza recenzja spektaklu autorstwa Anthony'ego Tommasiniego ukazała się we wtorek na łamach dziennika "New York Times". "Monumentalne dzieło Wagnera pod batutą Rattle'a w imponujący sposób balansuje pomiędzy jasnością a bogactwem, chłodem a intensywnością, inteligencją a porywczością" - napisał Tommasini. Recenzent chwali też odtwórców głównych ról. Według niego produkcja ma szczęście, że Tristana zagrał Stuart Skelton, który dał "godny" i "odważny" występ, choć w jego głosie zabrakło odrobiny ciepła. Prawdziwe zachwyty wzbudziła jednak Nina Stemme, która rolę Izoldy zaśpiewa

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Tristan i Izolda" Trelińskiego w Met. Były owacje, ale i pojedyncze gwizdy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Kultura online

Autor:

natszo

Data:

28.09.2016

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe