26.04.2008 Wersja do druku

Nowa świecka tradycja

Centrum Kultury czeka remontu jak kania dżdżu, albo jak Teatr Andersena, który jeszcze bardziej czeka naprawy, nie wspominając już nawet o Teatrze Starym. Żeby zdobyć na to wszystko środki, jedni piszą i składają różne wnioski, a inni chodzą, dzwonią i pilnują, gdzie się da, żeby przypadkiem tych projektów niesłusznie nie pominięto. Na razie zaś każdy robi tyle, na ile go stać, by połatać dziury, tym co ma. Ale to może nie ma sensu, może nie tędy droga? - pisze Włodzimierz Wysocki w Gazecie Wyborczej - Lublin.

Przecież zamiast tego wystarczyłoby zwołać konferencję prasową i oświadczyć, że remonty są pilnie potrzebne i już Na wspieranie i rozwijanie kultury też trzeba sporo kasy, więc po wcale niełatwej walce z drogami i czymś tam jeszcze równie potrzebnym, udało się wreszcie wyrwać z budżetu na kulturę o połowę więcej forsy niż w ubiegłym roku. Ale może nie warto było tego robić, zwłaszcza że jak się okazuje, dzielenie pieniędzy wywołuje o wiele więcej emocji niż ich brak. Może zamiast tego należałoby wystosować zaproszenia na briefing w eleganckiej restauracji i przy dobrej kawie ogłosić, że trzeba kasy, a jej nie ma Faktem dość oczywistym jest też i to, że takie i inne instytucje, miejskie i niemiejskie, nie tylko w mieście się znajdują, ale i służą, jak potrafią jego mieszkańcom. Z tego też właśnie powodu mogą wreszcie korzystać z miejskich dotacji na kulturę, na równych prawach z innymi. Tyle tylko, że to nie do końc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nowa świecka tradycja

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Lublin nr 99

Autor:

Włodzimierz Wysocki

Data:

26.04.2008

Tematy w toku